Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pożegnanie z eurostrefą

28 czerwca 2018

Byłem zdezorientowany, kiedy niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble zaproponował powołanie Europejskiego Funduszu Walutowego.

Nie spodziewałem się tego. Czy to próba odwrócenia uwagi od nadchodzącej akcji pomocy finansowej dla Grecji, jak mi zasugerował pewien uważny obserwator tych wydarzeń? Nie wydaje się to zbyt prawdopodobne. A może pomysł ten odzwierciedla autentyczną zmianę stanowiska Niemiec? Czyżbym coś przegapił?

Kiedy przeczytałem całą propozycję, mgła się rozwiała - a raczej moja dezorientacja się pogłębiła. Uświadomiłem sobie, że EFW to tylko zasłona dymna. Sednem tej propozycji jest to, że państwa będą mogły opuścić strefę euro, nie opuszczając UE. Tu nie chodzi o pomaganie krajom w wychodzeniu z kłopotów. Tu chodzi o pomaganie krajom w wychodzeniu z Eurolandu.

Plan Schaeublego zawiera następujący komunikat polityczny: pomoc finansowa dla Grecji będzie ostatnią taką akcją. Im bardziej zaawansowane są przygotowania do niej, tym bardziej wrogo reaguje niemiecka opinia publiczna. Gdyby koncepcja Schaeublego już teraz funkcjonowała, Grecja zmierzałaby w stronę wyjścia. Plan jest tak skonstruowany, że trudno wyobrazić sobie sytuację, w której kraj spełnia kryteria uprawniające do otrzymania pomocy, a jednocześnie jej potrzebuje.

Stanowisko niemieckie jest czytelne, konsekwentne i błędne. Umacniają je kolejne orzeczenia trybunału konstytucyjnego. W Niemczech obowiązuje pogląd, że wspólna waluta musi się opierać na dwóch filarach: stabilności cen i odpowiedzialności fiskalnej. Płynie z tego logiczny wniosek, że wszelkie korekty muszą się dokonywać za pośrednictwem sektora prywatnego lub rachunku bieżącego. W obecnej sytuacji gospodarczej na świecie ta druga opcja raczej nie zda egzaminu, a zatem cały ciężar dostosowania spadnie na sektor prywatny. Jeśli życie w strefie euro stanie się nie do zniesienia, to wyjście z niej będzie mechanizmem unikania bankructwa. Wprowadzenie prawnej możliwości opuszczenia Eurolandu zmieni całą dynamikę polityczno-ekonomiczną i groźba rezygnacji ze wspólnej waluty może zyskać walor samospełniającego się proroctwa. Odnosi się to nie tylko do Grecji, ale także do innych krajów, które utraciły konkurencyjność na rzecz Niemiec.

Wcześniej zakładałem, że utrzymanie strefy euro leży w interesie Niemiec, ponieważ ich eksporterzy w większym stopniu od innych korzystają na stabilnym kursie wymiany. A zatem wbrew temu, co sami mówią, Niemcy zrobią wszystko, aby zapobiec rozpadowi Eurolandu. Sądzę jednak, że się myliłem.

Nie byłoby problemu, gdyby EFW funkcjonował jako system ubezpieczeniowy, finansowany przez kraje z nadmiernymi deficytami na ich własne potrzeby. Można by to zrobić w ramach procedury współpracy, która pozwala grupie członków UE - w tym przypadku strefie euro - powołać nową instytucję.

Propozycja Schaeublego wymagałaby daleko idącej zmiany traktatów unijnych - a w tej chwili nikt nie ma ochoty wstępować na tę drogę. Niektóre sugestie są niewiarygodnie radykalne, np. odebranie krajom z nadmiernym deficytem prawa głosu w instytucjach unijnych albo wstrzymanie wypłat środków z funduszu spójności. Takie pomysły nie zyskałyby większości, a co dopiero mówić o wymaganej do takich zmian jednomyślności. Z drugiej strony wątpię, czy Niemcy zgodziłyby się na stworzenie oficjalnego mechanizmu pomocy dla nadmiernie zadłużonych państw bez jednoczesnego wzmocnienia paktu stabilizacyjnego.

Z tego zamieszania wyciągam dwa wnioski. Po pierwsze unia walutowa złożona z 16 lub więcej członków UE prędzej czy później upadnie, jeśli nie zostanie uzupełniona o unię fiskalną. W praktyce trudno będzie jednak narzucić dużym, suwerennym krajom politykę fiskalną, która nie przypadnie im do gustu. Większą rolę w koordynacji polityki gospodarczej będzie odgrywała Rada Europejska, ale naiwnością byłoby sądzić, że przywódcy europejscy zmierzą się z problemem wewnętrznych nierównowag, skoro nie chcą przyznać, że taki problem istnieje.

Drugi wniosek brzmi, że unia walutowa z przestrzeganiem reguł nadal jest możliwa, ale tylko w grupie krajów, które znajdują się w podobnym stadium rozwoju gospodarczego i mają zasadniczo podobne podejście do polityki ekonomicznej. Tylko niewielka liczba krajów jest politycznie i gospodarczo zdolna wytrwać w unii walutowej z Niemcami.

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

publicysta Financial Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.