Banki kupują rządowe obligacje
Ministerstwo Finansów z łatwością sprzedało wczoraj obligacje dwuletnie o wartości 6,6 mld zł. Kupowali głównie inwestorzy krajowi.
Duża nadpłynność w sektorze bankowym to główna przyczyna sukcesu resortu finansów i najważniejszy powód, dla którego nasz rynek długu, zwłaszcza tego z krótkim terminem zapadalności, jest tak odporny na zawirowania związane z obawami o sytuację niektórych krajów strefy euro.
- Popyt na krótkie papiery jest bardzo duży już od początku roku. Mamy wysoką nadpłynność w sektorze bankowym, więc nic dziwnego, że MF nie ma problemu ze sprzedażą dwuletnich obligacji - mówi Marek Stypułkowski z Raiffeisen Banku.
Zdaniem Krzysztofa Izdebskiego z PKO BP Ministerstwo miało też trochę szczęścia, bo rynki globalne nieco uspokoiły się po wstrząsach wywołanych niepokojem m.in. o grecki dług.
- Rentowności greckich papierów przestały rosnąć, CDS-y na grecki dług zaczęły spadać. To prawdopodobnie efekt zmiany tonu wypowiedzi decydentów strefy euro - jeszcze kilka dni temu Grecja miała sobie radzić sama, dziś mówi się o pakiecie pomocowym. To uspokoiło nastroje na rynku - mówi Krzysztof Izdebski.
CDS, czyli Credit Default Swap, to instrument pochodny - rodzaj umowy, w której jedna ze stron za wynagrodzenie zgadza się spłacić drugiej stronie należny jej dług od innego podmiotu. Cena CDS-ów na konkretny dług pokazuje poziom ryzyka, jaki związany jest z kredytowaniem dłużnika. Wycena CDS-ów na grecki dług od początku grudnia wzrosła niemal dwukrotnie.
Rynek spekuluje, że z pomocą Grecji mają przyjść Niemcy i Francja. Te dwa kraje, jako największe gospodarki w strefie euro, są przede wszystkim zainteresowane utrzymaniem stabilności w eurozonie. Sytuacja w Grecji i innych krajach, w których problem zadłużenia wymyka się spod kontroli ma być tematem dzisiejszego nieformalnego szczytu UE w Brukseli.
- Prawda jest jednak taka, że resort finansów jest w stanie sprzedać dwuletnie papiery nawet przy bardzo napiętej sytuacji rynkowej. Nadpłynność to jedno, drugie to atrakcyjność takiej inwestycji. Roczne bony skarbowe, dwuletnie obligacje to alternatywa dla bonów pieniężnych NBP. O ile bony pieniężne są oprocentowane na poziomie 3,5 proc., o tyle obligacje to około 5 proc. - mówi Krzysztof Izdebski.
Według niego gdyby oferta wypadła pod koniec ubiegłego tygodnia - gdy napięcie na rynku finansowym przybrało na sile - MF musiałoby zaakceptować nieco wyższe rentowności, a popyt byłby niższy. Ale aukcja i tak by się udała.
Kto kupował na wczorajszym przetargu? Przede wszystkim banki, ale nie tylko. Według dilerów swoje portfele uzupełniały też fundusze inwestycyjne i emerytalne.
Dobre wyniki przetargu przeniosły się na rynek wtórny. Rentowności większości papierów spadły o około 3-5 pkt baz.
- Dopóki będzie nadpłynność - a ona będzie przez kilka najbliższych miesięcy - dopóty MF będzie w bardzo komfortowej sytuacji. Resort wie, że będzie popyt - mówi Krzysztof Izdebski.
Inna sprawa to popyt na dłuższe obligacje. Strategia zakłada, że średnia zapadalność obligacji powinna się wydłużać. Mimo to MF raczej będzie ostrożne z podażą długich papierów. Zwykle przed przetargiem sonduje rynek i dostosowuje ofertę do potrzeb.
@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.166.010a.001.jpg@RY2@
Utrzymuje się duży popyt na obligacje skarbowe
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu