Włoska biurokracja i polski brak elastyczności w ustalaniu cen
Włochy są drugim - po Niemczech - partnerem handlowym Polski, ale polscy przedsiębiorcy, wchodząc na ten rynek, bardzo często popełniają elementarne błędy.
Wartość dwustronnych obrotów towarowych między Polską i Włochami w 2008 roku wyniosła prawie 15,5 mld euro, z czego na polski eksport przypadło 7 mld euro, a na nasz import z tego kraju 8,6 mld euro.
Ogólnoświatowe pogorszenie koniunktury w 2009 roku przyczyniło się do spadku wymiany handlowej. Według danych Eurostatu w ciągu pierwszych trzech kwartałów ub.r. wartość polskiego eksportu do Włoch wyniosła 4,9 mld euro, co oznaczało spadek o prawie 10 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2008 roku. Import z Włoch zmniejszył się natomiast aż o 28,5 proc. i wyniósł niecałe 5 mld euro.
- We współpracy gospodarczej z Włochami zasadniczo nie ma problemów. Jeśli istnieją bariery, to chodzi raczej o utrudnienia biurokratyczne, z którymi borykają się wszyscy przedsiębiorcy prowadzący działalność na tym rynku - mówi Agnieszka Turek, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Rzymie.
- Nie ma przeszkód w świadczeniu usług czy zakładaniu własnej działalności. Czasami obserwujemy opieszałość włoskich urzędów, jeśli chodzi o uznawanie dyplomów i dopuszczanie do wykonywania praktyk medycznych i w innych zawodach zaufania publicznego, ale jest to też bardziej związane z rozbudowaną biurokracją niż z faktem, że podania pochodzą z Polski.
Źródłem problemów, z jakimi spotykają się polscy przedsiębiorcy na rynku włoskim, bywają natomiast popełniane przez nich elementarne wręcz błędy, takie jak sprzedawanie towarów bez podpisania umowy, często na telefon, lub zawieranie transakcji bez żadnych zabezpieczeń finansowych. Umowy, jeżeli już istnieją, niejednokrotnie są nieprecyzyjne i bardzo często źle przetłumaczone, co pozwala na dowolną interpretację zapisów.
- Polscy przedsiębiorcy, głównie ci mniej przygotowani do funkcjonowania w skali międzynarodowej, nie różnicują rynków, a przecież prowadzenie działalności w różnych krajach wymaga zupełnie innego podejścia - podkreśla Agnieszka Turek.
- Ponadto bardzo sztywno trzymają się cenników i trudno ich przekonać do stosowania, szczególnie na etapie zdobywania rynku, bardzo popularnego we Włoszech systemu zniżek, co znacznie ułatwiłoby ekspansję. Nasze firmy bardzo niechętnie ponoszą jakiekolwiek koszty związane z promocją, reklamą, wysyłką katalogów, uczestnictwem w targach, czy spotkaniach typu B2B.
Wymianę handlową z Włochami cechuje stosunkowo słabe zróżnicowanie struktury, zarówno po stronie importu, jak i eksportu. W polskim eksporcie dominują środki transportu oraz maszyny i urządzenia mechaniczne. Ważną rolę odgrywają także sprzęt elektryczny i mechaniki precyzyjnej, metale i produkty metalowe oraz artykuły spożywcze.
- W ostatnim czasie wzrasta zainteresowanie włoskich firm polskim sektorem nautycznym, zarówno zakupem gotowych jachtów, łodzi i katamaranów, jak i dostawami części i oprzyrządowania - zauważa Agnieszka Turek.
- Włoscy przedsiębiorcy coraz chętniej importują z Polski wyroby gotowe - meble, szkło, elementy oświetlenia i wyposażenia wnętrz, niektóre produkty przemysłu włókienniczego, np. jak bielizna pościelowa. Rośnie również popyt na usługi polskiego sektora metalowo-mechanicznego oraz poligraficznego.
We Włoszech stopniowo pojawiają się polskie wyroby spożywcze: nie tylko produkty mięsne, ale też soki i przetwory owocowe, alkohole, mrożonki, świeże warzywa i owoce. Duże szanse mają słodycze. Przy właściwym zorganizowaniu się producentów i dobrej promocji możliwy jest też wzrost eksportu polskich produktów regionalnych.
Światowy kryzys finansowy bardzo wyraźnie osłabił włoską gospodarkę i doprowadził do zmniejszenia atrakcyjności tego kraju dla wielu polskich firm.
Na gorszą niż w poprzednich latach solidność włoskich kontrahentów narzeka np. Katrzyna Olak, właścicielka firmy Lobo Export-Import, specjalizującej się w przetwórstwie owoców i runa leśnego.
- Włosi szukają bardzo tanich produktów, a niekoniecznie dobrej jakości. Liczy się przede wszystkim cena - podkreśla Katarzyna Olak.
Większych zmian we współpracy z rynkiem włoskim nie zauważa natomiast Aleksandra Brzozowska, dyrektor ds. marketingu przedsiębiorstwa Galeon produkującego jachty i łodzie motorowe.
- Nasz dystrybutor we Włoszech ma zorganizowaną i rozbudowaną sieć sprzedaży, serwisu, obsługi technicznej. Mimo chwilowego przestoju spowodowanego kryzysem i problemami związanymi z uzyskaniem finansowania jachtu (większość klientów korzysta z różnych form kredytów) jest to dla nas rejon zdecydowanie kluczowy - twierdzi Aleksandra Brzozowska.
@RY1@i02/2010/004/i02.2010.004.130.003a.101.jpg@RY2@
Coraz gorsze saldo handlu z Włochami
Janusz Brzozowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu