Spór opóźnia konsolidację
Spór między ministrem finansów Jackiem Rostowskim a szefem doradców premiera Michałem Bonim opóźnia przyjęcie rządowego Planu Konsolidacji i Rozwoju. Prawdopodobnie nie powstanie wcześniej niż za dwa tygodnie.
Pierwotnie plan miał być gotowy na początku grudnia. Kolejny termin wyznaczono na "przed świętami". Potem "zaraz po Nowym Roku". Ale już pewny jest kolejny poślizg. - Lepiej, by plan był dokładny niż specjalnie szybko przyjęty. Szczególnie że nie mamy już sytuacji kryzysowej takiej jak rok temu - bagatelizował opóźnienie minister Jacek Rostowski na wczorajszej konferencji prasowej.
Jednym z głównych powodów opóźnienia jest jego spór z Michałem Bonim o OFE. Spór toczy się o wysokość części składki, jaką fundusze emerytalne będą dostawać na zakup obligacji. Im więcej ich kupują, tym szybciej rośnie dług publiczny.
Obaj ministrowie nie chcą oczywiście, by dług rósł, gdyż niebezpiecznie zbliża to nas do drugiego progu ostrożnościowego, czyli 55 proc. relacji długu do PKB. Jeśli go przekroczy, prawo zmusi rząd do radykalnych działań: cięć wydatków, zamrożenia podwyżek płac w budżetówce.
Recepty na ten problem ministrowie mają odmienne.
Na razie spór wygrywa Boni. Według naszych informacji w projekcie planu znalazła się jego propozycja, by zmienić definicję długu publicznego, nie ruszając składki na OFE. Takie posunięcie zaproponowali wcześniej, w opublikowanym przez DGP liście, specjaliści od ubezpieczeń społecznych - prof. Marek Góra i Agnieszka Chłoń-Domińczak.
Proponują oni, by obligacje, które kupują OFE, nie były po prostu zaliczane do długu publicznego. Dzięki temu groźba przekroczenia progu ostrożnościowego zostałoby odsunięta na kilka lat. W tym czasie rząd mógłby zreformować finanse publiczne.
Ale resort finansów sprzeciwia się temu pomysłowi. Traktuje to rozwiązanie jako kreatywną księgowość. - Jeśli chodzi o ministra Boniego, mamy tutaj spory w tej sprawie. Ale myślę, że zgadzamy się co do tego, że jest kilka kluczowych problemów w tym obszarze, które trzeba rozwiązać - przyznał wczoraj w Radiu RMF Rostowski. Zdaniem Ministerstwa Finansów, choć zmiana definicji zmniejszy dług publiczny w świetle prawa polskiego, to nie zmniejszy innej ważnej wielkości, czyli deficytu sektora finansów publicznych. A on jest kluczowy z punktu widzenia polskiej drogi do euro.
Obecnie według resortu finansów wynosi on około 6,3 proc. W tym roku zwiększy się zapewne do około 7 proc., a Komisja Europejska oczekuje, że w ciągu trzech lat zmniejszymy go do 3 proc.
Dlatego resort ma własną receptę: ponieważ 60 proc. składki OFE i tak inwestują w obligacje, tę część składki przejąłby ZUS i zapisał na indywidualnych kontach emerytów. W tej sprawie resort finansów ma wsparcie minister pracy Jolanty Fedak, która krytykuje obecny system składek do OFE. - Jest tak samo opłacalny jak kredyt konsumpcyjny brany po to, by lokować go na koncie oszczędnościowym - mówi nam minister pracy. Jak podkreśla Fedak, realizując plan Rostowskiego, emeryci unikną płacenia towarzystwom emerytalnym prowizji od kupna obligacji.
Rozmowy w trójkącie Donald Tusk - Rostowski - Boni o finalnej wersji planu trwają. Ale OFE to niejedyny problem. W dokumencie mają się znaleźć też propozycje reform emerytalnych, w tym podniesienia wieku emerytalnego czy reforma tzw. mundurówek. Jednak decyzje o tym, w jakim tempie wprowadzać te zmiany i jak je zaprezentować w czasie kampanii wyborczej, mają dopiero zapaść.
@RY1@i02/2010/004/i02.2010.004.000.006a.001.jpg@RY2@
Szef doradców premiera Michał Boni i minister Jacek Rostowski od tygodni spierają się o wysokość składek do OFE
Fot. Stefan Maszewski/Reporter
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu