Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawdziwym wyzwaniem jest redukcja deficytu państwa

3 lipca 2018

Wiceminister Ludwik Kotecki zapowiada nową ustawę o stabilności finansowej z regułą dotyczącą wydatków budżetowych.

Ale zanim zacznie ona działać, rząd musi zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych o prawie 70 mld zł.

Ekonomiści chwalą pomysł reguły, ale zwracają uwagę, że prawdziwym wyzwaniem jest redukcja deficytu i polityczna zgoda na uzdrowienie finansów publicznych. - Tak jak partiom udało się dogadać w sprawie wejścia do UE czy NATO, tak powinno to się stać w sprawie finansów publicznych - mówi Marek Zuber, ekonomista Dexus Partners.

Sama reguła opisana przez wiceministra Koteckiego ogranicza jedynie wzrost wydatków i trzyma je na określonym poziomie. By faktycznie i na trwale zredukować deficyt sektora finansów publicznych, potrzebne są inne działania, które pozwolą zmniejszyć różnicę między dochodami a wydatkami o 4 - 5 proc. PKB. - Na razie mamy coś w rodzaju życzenia, dobrego i ważnego, by coś w tym obszarze zrobić. Ale żadnych propozycji. To trochę seminaryjny artykuł, a nie propozycja - komentuje prof. Stanisław Gomułka.

Sedno więc w tym, co uzgodnią między sobą minister finansów Jacek Rostowski, szef doradców premiera Michał Boni i sam premier Tusk. Chodzi oczywiście o finalną fazę prac nad Planem Konsolidacji i Rozwoju. Dokument ma zostać zaprezentowany w najbliższych tygodniach. - Jak się uda ustabilizować finanse publiczne i odsztywnić wydatki, to wprowadzenie reguły nie będzie problemem. Czekamy, co w tych pierwszych dwóch sprawach rząd zaproponuje, bo to są rzeczy politycznie najtrudniejsze do zrobienia - mówi prof. Witold Orłowski z PricewaterhouseCoopers.

Ale gdy już uda się uzdrowić złą sytuację finansów publicznych, reguła jest niezbędna, by nie wpaść w podobny stan znowu. Reguła proponowana przez resort finansów ma być rodzajem bariery dla wydatkowych apetytów polityków. - Bez reguły fiskalnej, gdy osiągniemy już niezły stan finansów, trudno go utrzymać. Już mieliśmy takie przypadki - uważa prof. Orłowski.

Gdyby udało się zapisać regułę w ustawie, byłaby to wielka zmiana w sposobie wydawania budżetowych pieniędzy. Tak zwana kotwica budżetowa Marka Belki była jedynie zasadą, według której konstruowano budżet. Oczywiście wpisanie reguły do ustawy niczego nie gwarantuje, ale by od niej odejść, trzeba mieć zgodę większości sejmowej i prezydenta.

Reguła, tak jak ją przedstawia wiceminister Kotecki, ma przewidywać, że wydatki budżetu będą oparte na średniej wzrostu gospodarczego z ostatnich kilku lat. To oznacza, że gdy wejdziemy w fazę wzrostu po latach recesji, wydatki będą mogły rosnąć minimalnie. Za to gdy gospodarkę spotka słabszy okres, średnia z lat ożywienia spowoduje, że wzrost wydatków będzie osłabiać skutki ekonomicznego spowolnienia.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.