Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy chiński rynek obligacji przeżywa niebywały boom

26 czerwca 2018

Niedawno otwarty na inwestorów zagranicznych hongkoński parkiet, na którym handluje się papierami dłużnymi denominowanymi w walucie Państwa Środka, urósł w ostatnim roku kilkakrotnie

Chiny nieustannie zaskakują. W ubiegłym roku poszły na ustępstwo wobec Zachodu, wpuszczając inwestorów zagranicznych na rynek obligacji denominowanych w renminbi (skrót: RMB), powszechnie nazywanych juanem, działający w Hongkongu. Efekt? Według banku Morgan Stanley na koniec maja wartość długu notowanego na tym parkiecie (jego nazwa to Offshore RMB Bond Market) sięgała 70 mld juanów, czyli 11 mld dol. Przyrost rok do roku był pięciokrotny. Nie ma bardziej dynamicznie rosnącego rynku długu na świecie. Z pewnością wiele firm inwestycyjnych ma już w portfelach swoich funduszy papiery wyemitowane w niegdysiejszej brytyjskiej kolonii.

Stopy zwrotu gwarantowane przez emitowane tam papiery są co najmniej zadowalające. Według danych Deutsche Banku, który w lipcu uruchomił pierwszy indeks oddający zachowania wybranych obligacji, w okresie roku dają one zarobić średnio 7,38 proc. (po przeliczeniu zysków na dol.).

Otwarcie rynku długu traktowane jest jako gest, który ma w jakimś stopniu wynagrodzić państwom zachodnim, a szczególnie USA, politykę niemal sztywnego powiązania kursu chińskiej waluty z dolarem amerykańskim. Całkowite uwolnienie kursu spowodowałoby spadek konkurencyjności produktów Państwa Środka. Wciąż jednak juan jest trzymany "na smyczy" przez bank centralny Chin.

Offshore RMB Bond Market wystartował w 2007 roku. Początkowo był potocznie zwany "rynkiem małych sum". Działał bowiem na niewielką skalę, nie przyciągając ani emitentów, ani inwestorów. Jego rozwój nabrał przyspieszenia w drugiej połowie 2010 roku. Według statystyk władz monetarnych Hongkongu (Hongkong Monetary Authority, HKMA) wartość długu sprzedanego od początku 2007 r. do końca czerwca 2010 r. sięgnęła 38 mld juanów. Tymczasem od początku lipca do końca grudnia 2010 r. - 37,5 mld juanów. Był to efekt dwóch czynników. Pierwszym był dynamiczny rozwój rynku lokalnego. Pod koniec 2009 r. depozyty denominowane w juanie złożone w 80 miejscowych bankach sięgały 62,7 mld juanów, podczas gdy rok później już 314,9 mld juanów. Miejscowi inwestorzy zarówno instytucjonalni, jak i indywidualni zgłosili ogromne zapotrzebowanie na produkty inwestycyjne oparte na chińskiej walucie, a banki na to odpowiedziały, emitując papiery.

Ta sytuacja niewątpliwie wywarła na władzach presję i doprowadziła do zmian. W lipcu 2010 roku zgodzono się, by korzystające z tego rynku firmy mogły wymieniać juana na inne waluty.

Za hongkońskim rynkiem obligacji przemawiają nie tylko liczby, ale także nazwy instytucji, które zdecydowały się wyemitować tam obligacje. Barclays, Bank of China, Caterpillar, Deutsche Bank, HSBC, McDonalds, Royal Bank of Scotland, Svenska Handelsbanken, Bank Światowy, UBS, Unilever - to tylko niektóre z nich.

Warto podkreślić, że istnieje także podstawowy chiński rynek obligacji (onshore), który nie daje możliwości wymiany juana. Podlega on jednak bezpośredniej jurysdykcji centralnego banku Chin (emitenci z rynku offshore podpisują co prawda umowę z tą właśnie instytucją, ale rynek regulowany jest przez władze monetarne Hongkongu). Ciekawostką jest fakt, że nowy rynek jest odporny na zmianę stóp procentowych. Gdy na podstawowym rentowności papierów rosły, co jest naturalnym następstwem podwyżki głównej stopy procentowej, to na offshore spadały. Doszło nawet do sytuacji, że ceny porównywalnych obligacji na tych parkietach znacząco odbiegały od siebie. Zjawisko to wynika to z ogromnego popytu na dług na rynku offshore i zwiększającej się luki między wartością depozytów a wartością obligacji do wykupienia.

Co prawda Bank of China Offshore RMB Bond Index, czyli wskaźnik oddający ceny 28 najbardziej płynnych papierów, spadł od końca czerwca do 9 grudnia o 5,27 proc., ale perspektywy rozwoju omawianego rynku - jak twierdzą eksperci - są ogromne. BNP Paribas nie ma wątpliwości, że będzie rósł dalej w bardzo szybkim tempie. - Do końca 2013 roku środki zagraniczne denominowane w juanie sięgną 2,5 bln - uważają analitycy tego banku.

Hongkoński rynek obligacji ma jednak także swoje minusy. Inwestorzy narzekają na małe zróżnicowanie rodzajów emitowanych papierów i niewielki obrót wtórny.

Rząd chiński kilkakrotnie zapewniał już, że ma w planach całkowite uwolnienie kursu juana. Jednak na zapowiedziach się kończy. Władze nie podają żadnej konkretnej daty. Na razie, Zachodowi musi wystarczyć wolny hongkoński rynek długu.

@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.21400040z.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.