Prywatyzacja nie dla Rosji
Rosyjski rząd nie sprzeda udziałów w państwowych koncernach za cenę niższą niż w momencie ich wejścia na giełdę. Z propozycją odroczenia prywatyzacji do czasu, aż nie odzyskają wartości sprzed kryzysu, wystąpił wicepremier Igor Sieczin, a pomysł zyskał aprobatę premiera Władimira Putina, podał dziennik "Wiedomosti".
- Do prywatyzacji może nie dojść w ciągu wielu lat - uważa szef Sbierbanku Gierman Grief. Akcje wszystkich firm objętych programem prywatyzacji na lata 2011 - 2013 znacznie straciły na wartości w ciągu ostatnich lat. W przypadku koncernu naftowego Rosnieft jest to 7 proc. mniej niż pięć lat temu, gdy firma weszła na rynek. Akcje Wniesztorgbanku, drugiego co do wielkości w Rosji, kosztują dwukrotnie mniej niż w 2007 r. Z powodu złej koniunktury odroczono już prywatyzację 7,5 proc udziałów w Sbierbanku, jego akcje są dziś warte o 10 proc. mniej niż cztery lata temu.
Dzięki prywatyzacji do budżetu miało trafić 6 bln rubli (600 mld zł) do 2017 r. Tak Kreml chciał załatać deficyt budżetowy, ale dzięki wzrostowi cen surowców Rosja zakończy obecny rok z nadwyżką 0,3 proc. PKB (3 mld dol.).
nd
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu