Na rynku walutowym łatwiej stracić, niż zarobić
W USA tylko co czwarty gracz zyskał na foreksie. W Polsce jeszcze mniej
Jak wynika z dokumentów amerykańskiej komisji nadzorującej rynek kapitałowy, która wymogła na tamtejszych instytucjach informowanie o liczbie klientów zyskujących na transakcjach walutowych, zarabia na tym od 25 do 28 proc. inwestorów parających się grą na foreksie.
Przedstawiciele polskich biur maklerskich przyznają nieoficjalnie, że w naszym kraju dane te są dużo gorsze.
- Bardzo często spekulację walutami rozpoczynają niedoświadczone osoby, zwabione nadzieją wysokich zysków. Prawie wszyscy od razu tracą zainwestowane środki - mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel jednego z domów maklerskich.
Jego zdaniem w najlepszym razie co piąty użytkownik elektronicznej platformy do wymiany walutowej jest na plusie. Takich, którzy zarabiają w ten sposób większe pieniądze, jest niewielu. -Liczba inwestorów, którzy potrafią się utrzymać z gry na foreksie, jest pewnie mniejsza niż 200 w skali całego kraju - uważa nasz rozmówca.
Nie wiadomo, ilu Polaków gra na rynku walutowym.
- Biura maklerskie nie są zobowiązane do podawania statystyk odnoszących się do rynku forex - mówi Dariusz Marszałek z biura prasowego Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Danych o liczbie graczy nie ma także Komisja Nadzoru Finansowego.
Same biura maklerskie niechętnie mówią o liczbie swoich klientów. Takie dane publikuje DM BOŚ. - Mamy ponad 5 tys. rachunków, z czego prawie połowa należy do aktywnych graczy - mówi Elwira Bobowska z DM BOŚ.
Biuro Maklerskie Alior Banku deklaruje, że od wiosny, gdy uruchomiło platformę Alior Trader, udało się mu zdobyć ponad 2 tys. klientów.
Liczbę klientów innych brokerów można jedynie szacować. Największy udział w rynku ma prawdopodobnie XTB, który dzięki agresywnej kampanii może obsługiwać nawet 15 tys. klientów. Nieco mniej, bo odpowiednio ok. 10 i 8 tys., mają prawdopodobnie TMS i IDMSA. Liczbę graczy na foreksie można więc oszacować na 40 - 50 tys. osób, jednak tylko połowa z tego to osoby aktywnie obracające walutami, czyli które w ciągu ostatniego roku dokonały przynajmniej jednej transakcji.
Podstawową zaletą inwestycji na rynku walutowym jest możliwość korzystania z dźwigni kapitałowej, czyli kredytu udzielanego inwestorowi na zawieranie transakcji walutowych. Maksymalne dźwignie sięgają nawet dwustukrotności posiadanego kapitału, a więc dysponując tysiącem euro, można otworzyć pozycję o wartości 200 tys. euro. Dzięki temu nawet niewielki ruch ceny może pozwolić na osiągnięcie wysokiego zysku. Niestety, dźwignia to broń obosieczna. Maleńki ruch ceny w kierunku przeciwnym niż założony przez inwestora może spowodować utratę całości kapitału. W skrajnych przypadkach przy bardzo gwałtownych i dużych zmianach kursów walut inwestor może stracić nawet więcej niż cały kapitał. Zazwyczaj jednak system sprzedaje waluty, kiedy wartość kapitału (czyli tzw. depozyt) spada poniżej wymaganego poziomu.
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.00000140b.802.jpg@RY2@
Najwięksi detaliczni brokerzy walutowi w Polsce
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu