Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Euro zabolało Amerykę

1 lipca 2018

USA OBAWIAJĄ się, że problemy europejskich banków odbiją się na kondycji ich gospodarki, i naciskają na rozwiązanie kryzysu. Do gry włączają się Chiny, które mają skupować włoskie obligacje. Ich rentowność osiągnęła wczoraj historyczny poziom

Na jeden dzień Polska będzie centrum finansowego świata. W piątek na posiedzenie unijnej rady ministrów finansów przyleci do Wrocławia amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner. To bezprecedensowa wizyta, pierwsza taka w historii, ale kryzys zadłużeniowy w strefie euro wadzi już nie tylko Europie. O kondycję banków posiadających greckie obligacje martwią się Amerykanie. Obawiają się powtórki scenariusza z 2008 roku, gdy po upadku Lehman Brothers banki przestały pożyczać sobie pieniądze, co wpędziło świat w recesję.

Do gry o euro oprócz USA włączyły się również Chiny. Jak ujawniły wczoraj media, włoski minister finansów Giulio Tremonti namawia władze w Pekinie, by tamtejszy państwowy fundusz inwestycyjny skupował włoskie obligacje. Ta informacja nie uspokoiła jednak inwestorów, bo wprawdzie Włochom udało się wczoraj sprzedać pięcioletnie obligacje za prawie 7 miliardów euro, ale kosztem najwyższej rentowności od powstania strefy euro (5,6 proc.). Chętnych do zakupu było prawie dwa razy mniej niż jeszcze w lipcu.

Problemy Południa to problemy także dla państw, które do tej pory były bezpieczne. Wartość długów posiadanych przez trzy największe francuskie banki - BNP Paribas, Credit Agricole i Societe Generale - to prawie 4,7 biliona euro, czyli 250 proc. francuskiego PKB. Ich upadek bądź znacjonalizowanie oznacza, że pieniędzy zabraknie także Paryżowi. Właśnie do dokapitalizowania zagrożonych banków będzie w piątek namawiał Geithner.

- Sekretarz skarbu USA będzie przekonywał do pomocy bankom i krytykował jednoczesne cięcia wydatków przez kraje strefy euro i podnoszenie stóp procentowych przez EBC w sytuacji, gdy gospodarka balansuje na krawędzi recesji - komentuje w rozmowie z "DGP" analityk European Policy Center w Londynie Simon Tilford. Jak mówi "DGP" główny ekonomista EBOiR Erik Berglof: "Trudno sobie wyobrazić sytuację, by francuskie władze bezczynnie obserwowały upadek własnych banków".

Analitycy spodziewają się, że sytuacja zagranicznych właścicieli polskich banków może się przełożyć na tempo rozwoju akcji kredytowej w naszym kraju. Już raz, w 2009 r., banki zakręciły kurek z kredytami. Obecna sytuacja sprzyja też kolejnej odsłonie wojny depozytowej. Jeśli o pieniądze klientów zacznie nagle zabiegać jeden z dużych banków, konkurencja będzie musiała zareagować. To oznacza mniejsze zyski.

Dlatego zagranica dmucha na zimne. Wczoraj jeden z największych banków inwestycyjnych na świecie Goldman Sachs obniżył docelowe ceny dla największych polskich banków: PKO BP, Pekao SA, Getin, BRE, Banku Handlowego. Inwestorzy na warszawskim parkiecie te informacje jednak zignorowali, bo papiery polskich instytucji finansowych drożały nawet o kilka procent.

@RY1@i02/2011/178/i02.2011.178.000.001a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Sekretarz skarbu Timothy Geithner będzie naciskał na europejskich ministrów, by dofinansowali banki

@RY1@i02/2011/178/i02.2011.178.000.001a.002.jpg@RY2@

Rentowność obligacji 10-letnich

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

mao, jus

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.