Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Strefa euro zrobiła krok do wyjścia z kryzysu, bo pogodziła się ze stratami

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

UE ma powody do zadowolenia. Ale musi teraz podjąć kolejne istotne dla naszej gospodarki decyzje

Nie po raz pierwszy liderzy strefy euro cofnęli się znad przepaści dopiero po tym, gdy zobaczyli, co czeka ich w czeluści. Jednak tym razem zrobili coś więcej niż tylko instynktowne uniknięcie katastrofy. Czwartkowy szczyt w sprawie Grecji z pewnością nie przyniósł całościowego rozwiązania kryzysu, ale nie należy go lekceważyć jako kolejnego, szytego na ostatnią chwilę pakietu pomocowego. Podjęto w końcu próbę znalezienia recepty na kryzys. Nawet jeżeli nie jest ona kompletna, zawiera przynajmniej głębszą diagnozę schorzeń gnębiących strefę euro.

Zadłużenie i rozprzestrzenianie się tej zarazy na kolejne kraje oraz brak wzrostu gospodarczego stoją u podstaw kryzysu w strefie euro. Liderzy 17 państw wykazali konieczną dozę determinacji, by poradzić sobie z pierwszym wyzwaniem, proponując redukcję długu trzech peryferyjnych krajów objętych programem UE i MFW: Grecji, Irlandii oraz Portugalii. Skorzystają one z niższego oprocentowania i znaczącego wydłużenia terminu zapadalności długu. Przełknęli również restrukturyzację zadłużenia Aten. Decyzja o odkupieniu obligacji na otwartym rynku jest szczególnie pozytywna. Jeżeli redukcja zadłużenia dokona się za pomocą nowych, zabezpieczonych papierów, będzie to nowy rodzaj obligacji Bradyego. Rozczarowuje natomiast umiarkowana skala redukcji długu. Nie wiadomo, dlaczego wykup ma obejmować 20-proc. redukcję kapitału, podczas gdy dyskonto na rynku w stosunku do greckich obligacji wynosi ponad 40 proc.

Są również inne - nawet jeżeli spóźnione - przejawy zdrowego rozsądku. By powstrzymać zarazę zadłużenia, rola Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) zostanie rozszerzona, by mógł on zapobiegawczo interweniować w krajach, które nie są objęte programem pomocowym. To prawda, że jest tu luka: nie złożono żadnych deklaracji w sprawie zwiększenia środków, jakimi dysponuje - koniecznego, jeżeli ma on działać jako skuteczny środek odstraszający. Określono jednak przynajmniej jakieś pryncypia. Zwrócono również uwagę na potrzebę stymulowania wzrostu gospodarczego. Bombastyczne zapowiedzi nowego planu Marshalla - czyli de facto przyspieszenie wydawania niektórych funduszy strukturalnych - słusznie zostały usunięte z komunikatu końcowego. Trzeba zrobić więcej.

Oczywiście porozumienie ma wady. Pierwszą jest brak rozszerzenia kompetencji EFSF, tak by mógł spełniać swoją nową rolę. Jeżeli ten błąd nie zostanie naprawiony, rządy ryzykują zwiększenie presji ze strony rynków. W najlepszym wypadku wyjdą na głupców. W najgorszym wywróci się cały plan. Drugą jest decyzja o pozwoleniu EFSF na dokapitalizowanie podupadłych banków. Może to być krok do powstania unii fiskalnej, ale na razie wygląda na pospieszną próbę zamiecenia problemu pod dywan.

Pogłębia się również błędne przekonanie, że wierzyciele z sektora prywatnego powinni być traktowani jak święte krowy. Wygląda na to, że EFSF będzie dokapitalizowywał banki, zamiast obciążyć stratami ich wierzycieli. Zamiast rozwadniać cele EFSF, z pewnością byłoby lepiej stworzyć osobny fundusz, który lokowałby pieniądze podatników w bankach, i połączyć go z unijnym planem stworzenia europejskiego mechanizmu pomocowego.

Jednak z punktu widzenia skuteczności jest to krok we właściwym kierunku, szczególnie że jeszcze niedawno liderzy zaprzeczali skali kryzysu. Teraz przynajmniej próbują znaleźć właściwe narzędzia. Sukces nie jest pewny. Puste miejsca muszą zostać wypełnione, a rządy muszą wykazać determinację w realizacji planu. Zbyt wiele razy, kiedy kryzys minął, determinacja słabła. To nie powinno się powtórzyć.

Trzeba jednak przyznać, że granice zostały przesunięte daleko. Każdy z czegoś zrezygnował. Niemcy zgodziły się na wykup długu na rynku wtórnym, Europejski Bank Centralny zmienił stanowisko w sprawie restrukturyzacji zadłużenia rządowego. To jest postęp. Główną przeszkodą dla całościowego rozwiązania pozostaje polityka. Rządy najważniejszych państw wierzycieli muszą przekonać obywateli, że ich podatki zostaną dobrze wydane. To ogromne zadanie polityczne, biorąc pod uwagę, ile czasu i zaufania stracono.

TŁUM. TK

© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.