Znikająca reforma greckiego państwa
Przez półtora roku premier Papandreu zrobił wiele, by uratować kraj. Teraz zaczyna brakować mu sił
Międzynarodowa pomoc finansowa udzielona Grecji w maju 2010 roku była, po pierwsze i najważniejsze, nadzwyczajną operacją, której celem było uniknięcie bankructwa suwerennego kraju, uratowanie europejskich banków i ocalenie euro. Jednak kryzys stanowił również zdarzającą się raz na pokolenie szansę dla greckich polityków, liderów biznesu, związkowców i społeczeństwa, by wspólnie oczyścić stajnię Augiasza, jaką jest współczesne państwo greckie. W trzynaście miesięcy później pogłębiający się kryzys polityczny w Grecji sugeruje, że ta szansa zanika. Skostniałe struktury stawiają opór w obronie archaicznych przywilejów, które w dłuższej perspektywie nijak nie pasują do uczestnictwa w europejskiej unii monetarnej. Krótkowzroczni politycy, zarówno w rządzie, jak i w opozycji, spory o błahostki i gołosłowne deklaracje na temat reform. Z kolei społeczeństwo, przeżywające trzeci rok recesji z rzędu, jest wściekłe, zdesperowane i pozbawione nadziei.
Nie jest to w całości wina Georgiosa Papandreu, socjalistycznego premiera, który objął urząd w październiku 2009 roku. To on miał odwagę wyznać swoim kolegom z Unii Europejskiej na szczycie w Brukseli w dwa miesiące po wyborczym zwycięstwie, że Grecja jest państwem do szpiku kości skorumpowanym. Słusznie przewidział, że trzyletni, wart 110 miliardów euro pakiet pomocowy od UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego będzie wymagał nadzwyczajnego wysiłku nie tylko w postaci zaakceptowania utraty miejsc pracy i redukcji płac, lecz także przyjęcia tak niepopularnych współczesnych koncepcji, jak uczciwa konkurencja, przejrzysty rząd i obowiązek płacenia podatków. Niestety staje się coraz bardziej jasne, że w tym roku sytuacja wymknęła się greckiemu premierowi spod kontroli. Krytycy w jego partii i ich sojusznicy ze związków zawodowych otwarcie buntują się przeciwko oszczędnościom. Jego większość w parlamencie jest symboliczna. Nawet jeżeli deputowani przegłosują najnowszy program oszczędnościowy, jest mało prawdopodobne, by Papandreu okazał się na tyle silny, by spełnić obietnicę pozyskania do 2015 roku 50 miliardów euro z prywatyzacji. Propozycja premiera, by o 20 proc. zmniejszyć płace w sektorze publicznym i zredukować zatrudnienie o 150 tys. osób w ciągu najbliższych czterech lat, może nigdy nie ujrzeć światła dziennego. By zdobyć chociażby warunkowe poparcie dla tak niepopularnych zmian, Papandreu powinien być bardziej bezlitosny w uciszaniu oponentów w łonie własnej partii i bardziej przebiegły w przekonywaniu opinii publicznej o konieczności reform. Zamiast tego tracił w ubiegłym tygodniu cenny czas na bezowocne negocjacje z konserwatywną opozycją z Nowej Demokracji w sprawie rządu jedności narodowej. Systematycznie sugerując, że może ustąpić na rzecz ponadpartyjnego premiera, zraża do siebie towarzyszy z PASOK, a w oczach opinii publicznej jawi się jako słaby polityk. Po raz pierwszy od 2009 roku przyspieszone wybory wydają się prawdopodobną opcją. Nie należy przy tym lekceważyć wyzwań stojących przed Papandreu. Grecki dług publiczny wynosi ponad 150 procent PKB. Zaciskanie pasa, niezbędne do ograniczenia deficytu budżetowego, winduje bezrobocie. Niepokojąca jest również kondycja sektora finansowego. Publiczne zaufanie do zdolności rządu do chronienia oszczędności i ustabilizowania gospodarki szybko słabnie. Jakby tego było mało, greckie banki są całkowicie uzależnione od funduszy z Europejskiego Banku Centralnego, który w zamian musi akceptować gwarancje rządu greckiego o coraz bardziej wątpliwej jakości.
W liczącej 17 członków strefie euro Grecja jest klasą samą dla siebie - najniższą klasą. Wcale nie wiadomo, czy w greckiej klasie politycznej, czy też w społeczeństwie jako takim, jest wola i determinacja, by poczynić kolejny wysiłek w celu uniknięcia katastrofy. Jednak powiązania pomiędzy krajami strefy euro, ich systemami bankowymi i EBC sprawiają, że Grecja musi spróbować. Wciąż jest jeszcze szansa.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu