Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Polacy kupują coraz więcej

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

SPRZEDAŻ DETALICZNA w kwietniu zdecydowanie przyspieszyła. Ekonomiści przewidują, że wzrosła o 14,9 proc. w porównaniu do 2010 r. W ślad za tym może nas już w czerwcu czekać podwyżka stóp procentowych

Konsumpcja w kwietniu i kolejnych miesiącach utrzyma się na dwucyfrowym poziomie - szacują dla "DGP" ekonomiści. Dzisiaj oficjalne dane za kwiecień poda GUS. To efekt poprawy sytuacji na rynku pracy i wzrostu płac. Jeśli dziś GUS potwierdzi te szacunki i w kwietniu konsumpcja będzie wyższa niż 15 proc., to wzrośnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych. Pójdą w górę już w czerwcu, a nie - jak spodziewa się rynek - w lipcu.

Zgodnie z uśrednioną prognozą ekspertów konsumpcja w kwietniu w porównaniu z tym samym okresem 2010 r. zwiększyła się o 14,9 proc. W marcu ten wzrost wyniósł 9,4 proc.

- Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że na kwietniowy tak wysoki wzrost nakładają się efekty niskiej bazy. Rok temu święta wypadały na początku miesiąca, dlatego klienci większość zakupów zrobili w marcu. Później mieliśmy katastrofę smoleńską i żałobę narodową, co także nie sprzyjało zakupom - tłumaczy Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Eksperci są zdania, że po odjęciu tych zjawisk porównywalny wzrost konsumpcji w kwietniu byłby niższy o 4 - 5 pkt proc., czyli wyniósłby 10 - 11 proc. - Co i tak odzwierciedlałoby zdecydowaną poprawę sytuacji na rynku pracy i wzrost płac - twierdzi Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

W opinii ekspertów to właśnie kwietniowy wzrost płac na poziomie 5,9 proc., licząc rok do roku, i 1,4 pkt proc. powyżej inflacji, był głównym powodem wzrostu apetytów zakupowych Polaków. - Paradoksalnie konsumpcja rośnie, mimo że indeks nastrojów konsumentów wyniósł minus 29 pkt i był najgorszy od dwóch lat. To można jedynie tłumaczyć tym, że dostrzegamy problemy w krajach Europy i budżetowe Polski, ale nie rzutują one na poczucie siły naszych pieniędzy i decyzje inwestycyjne - uważa Ignacy Morawski.

Ocenia, że w kwietniu ruszył popyt na kupowane na kredyt dobra trwałe - meble, sprzęt RTV/AGD. W marcu ich sprzedaż rosła słabo - tylko 4,7 proc. rok do roku. Jednak w kwietniu do sklepów trafiają nowe modele sprzętu RTV i nawet w ubiegłym roku, mimo żałoby, był to jeden z dwóch segmentów, które odnotowały najwyższy, 17-proc. wzrost.

Drugi to paliwa, ale tu wzrost spowodowany był rosnącą ceną surowców na rynkach światowych. Oprócz sprzętu eksperci oczekują także wysokiej dynamiki sprzedaży odzieży i obuwia, bo z wiosną na sklepowe półki trafiły nowe kolekcje. W tyle nie zostanie też żywność - ze względu na przypadające w drugiej połowie miesiąca święta. Powyżej średniej powinna być także sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków oraz paliw. Tu ciągle decydujące znaczenie mają wysokie ceny ropy i gazu na świecie.

Natomiast, tak jak ma to miejsce od początku roku, nadal poniżej rynkowej średniej może być sprzedaż samochodów. Klienci indywidualni i mikrofirmy wymienili auta pod koniec 2010 r., a przedsiębiorstwa zmieniające floty nie są w stanie ostro nakręcić popytu.

- Oczekuję, że także w maju i w kolejnych miesiącach konsumpcja będzie wysoka. Myślę, że utrzyma się na poziomie około 10 proc. - twierdzi Ignacy Morawski. - Jeśli jednak okaże się, że w kwietniu była wyższa od prognoz i przekroczyła 15 proc., to wzrośnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu - dodaje.

Jeszcze w pierwszej połowie miesiąca, po majowych podwyżkach stóp, eksperci uważali, że kolejne Rada Polityki Pieniężnej wprowadzi w lipcu. - Jednak od tego czasu poznaliśmy dane o dynamice wzrostu płac, która jeśli przełoży się na sprzedaż, zmieni obraz sytuacji - mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. - Do tego w ostatnich dniach członkowie RPP wzmocnili retorykę - dodaje.

Ekonomiści powołują się m.in. na wypowiedź Jerzego Hausnera. Stwierdził, że lipcowy odczyt projekcji inflacji, który przygotowuje NBP, będzie wskazywał na stopniowe schodzenie inflacji w perspektywie miesięcy do celu RPP, czyli 2,5 proc. plus/minus 1 pkt proc. Ale zaznaczył, że to nie oznacza, że RPP nie będzie podnosiła stóp. - Raczej przyspieszy swoją decyzję, aby przez wakacje zaczekać na efekty czwartej tegorocznej podwyżki - ocenia Marcin Mrowiec.

@RY1@i02/2011/100/i02.2011.100.000.003a.001.jpg@RY2@

Sprzedaż detaliczna sięga poziomu z wiosny 2006 r.

@RY1@i02/2011/100/i02.2011.100.000.003a.002.jpg@RY2@

W Europie tylko w Polsce stopy szybko idą w górę

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.