Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Susza w Europie i powódź w USA windują ceny pszenicy

1 lipca 2018

drożejąca żywność może wywołać kolejne niepokoje w krajach Afryki Północnej i na Bliskim Wschodzie

W tym tygodniu cena skoczyła o 17 proc., osiągając w środę poziom 8,17 dolara za buszel przenicy. To dwa razy więcej niż przed rokiem, gdy cena buszla nieco przekraczała cztery dolary. Oznacza to, że po gwałtownym skoku latem zeszłego roku ceny nie wróciły do wcześniejszego poziomu. I na razie nie wrócą.

Z powodu złej pogody - suszy w Europie Zachodniej i powodzi w Stanach Zjednoczonych - należy się raczej spodziewać, że pszenica będzie dalej drożała. Podobnie zresztą jak kukurydza i soja.

Rosnące ceny produktów rolnych były - wraz z bezrobociem - pierwotną przyczyną protestów, które pod koniec zeszłego roku wybuchły w Tunezji, a następnie rozszerzyły się na prawie cały świat arabski. W ich konsekwencji ustąpili prezydenci Tunezji Zin al-Abidin Ben Ali i Egiptu Hosni Mubarak, a odejście prezydenta Jemenu jest kwestią czasu.

To, że wysokie ceny żywności akurat tam doprowadziły do protestów, nie dziwi. Mieszkaniec Tunezji konsumuje prawie 217 kg pszenicy rocznie, więcej niż jakiegokolwiek innego kraju na świecie. Na kolejnych miejscach w tej klasyfikacji są Algierczycy i Egipcjanie. Dla porównania - roczna konsumpcja pszenicy przez statystycznego mieszkańca Unii Europejskiej to 110 kg, a Amerykanina zaledwie 80. Na dodatek z racji warunków geograficznych własna produkcja nie zaspokaja potrzeb - około połowy zbóż Egipt czy Tunezja muszą importować.

Wzrost cen produktów rolnych przekłada się na bardzo wymierne obciążenia dla budżetu. Egipt, który jest największym światowym importerem, w lutym za tonę pszenicy z Zachodu płacił 361 dolarów, podczas gdy osiem miesięcy wcześniej były to 172 dolary.

Jeśli obecne ceny się utrzymają, roczne wydatki tego kraju na pszenicę zwiększą się z 2,6 miliarda dolarów do 4,3 miliarda. A to stanowiłoby 6 - 7 proc. rocznych przychodów tego kraju.

Na dodatek pieniędzy na zakupy żywności jest coraz mniej. Nie dość, że Egipt jest zadłużony, to jeszcze po wybuchu protestów w Afryce Północnej znacząco spadł ruch turystyczny, który do niedawna dostarczał jedną piątą dochodów budżetu. Władze w Kairze przyznały, że w ciągu najbliższych 13 miesięcy będą potrzebowały pomocy zagranicznej na sumę 10 miliardów dolarów.

I w Egipcie, i w Tunezji - podobnie jak w kilku innych krajach w regionie - żywność jest subsydiowana przez państwo. Zarówno egipska, jak i tunezyjska agencja rządowa odpowiadająca za import żywności zapewniają, że wytrzymają obecne ceny pszenicy.

Jeśli jednak dojdą one do takiego poziomu jak w 2008 r. - były wtedy o połowę wyższe niż obecnie - władze mogą stanąć przed dylematem: czy znieść subsydia, co wywoła potężny wybuch niezadowolenia, czy je pozostawić, co będzie groziło niewypłacalnością.

W kwietniu ceny żywności były o 7,7 proc. wyższe niż przed rokiem - podał GUS. - Wysoki wzrost może się utrzymać nawet w czerwcu - ocenia Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ. To efekt drożyzny na zagranicznych rynkach rolnych, która przenosi się do naszego kraju. Mechanizm jest prosty - gdy ceny surowców na światowych giełdach są wysokie, w polskich punktach skupu produktów rolnych ceny też rosną. Potwierdzają to dane GUS. W kwietniu cena skupu pszenicy była aż o 111,6 proc. wyższa niż przed rokiem, a żyta o ponad 125 proc. Równie duży, bo ponad 25-proc., wzrost cen notowany jest też w skupie bydła, trzody chlewnej i drobiu. W efekcie m.in. za pieczywo płacimy o ponad 11 proc. więcej niż przed rokiem, a za drób - ponad 17 proc. Ich producenci muszą odbić sobie wzrost cen surowca. Powoli będzie się to jednak zmieniać.- Można oczekiwać, że w trzecim kwartale nastąpi spadek cen na giełdach światowych. Z doświadczeń wynika, że silny wzrost cen utrzymuje się jeden sezon, a po nim następuje korekta - podkreśla Winek. A Andrzej Kalicki, kierownik zespołu monitoringu zagranicznych rynków rolnych FAMMU/FAPA, uważa, że w perspektywie kilku miesięcy możemy się spodziewać stabilizacji cen na światowych rynkach rolnych, a o potem ich spadku.

Wysokie ceny tłumaczy się m.in. skutkami suszy we Francji. Mogą je zrekompensować np. zbiory w Wielkiej Brytanii i w Niemczech, bo tam deszcze spadły i strat w zbiorach może nie być. Zapowiadają się też bardzo dobre zbiory w Rosji i na Ukrainie. - Jeśli jednak susza powróci, to ceny mogą wzrosnąć - mówi Kalicki. Wtedy odczujemy to także w Polsce.

JKK

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.