Trzeba szykować się na mocniejszego złotego
Od drugiej połowy 2008 roku złoty osłabiał się, lejąc wodę na młyn eksporterów i psując biznes importerom. Jednak analitycy przewidują, że jeżeli nie nastąpi jakiś kataklizm, nasza waluta będzie coraz mocniejsza, zwłaszcza wobec euro. Szczególnie druga połowa tego roku ma stać pod znakiem aprecjacji złotego, która zaczęła się już pod koniec ubiegłego roku.
- Na dobrą passę naszej waluty wpływ ma osłabianie szwajcarskiego franka i większej skłonności inwestorów do podejmowania ryzyka - wyprzedają franka i kupują mniej bezpieczne waluty - mówi Krzysztof Stępień, główny analityk AgioFunds TFI.
O postępującym umocnieniu złotego mówi także Piotr Soroczyński, główny analityk Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. - Uważam, że obecne umocnienie obserwowane od początku roku jest sezonowe i będzie trwało do lutego - mówi. Jego zdaniem jest to efekt nowego roku i tego, że inwestorzy otwierają na polskim rynku nowe pozycje. Następnie ma przyjść krótka korekta. Powtórzy się w lecie, a potem w październiku. Ostatecznie jednak po wahaniach nasza waluta będzie mocniejsza. - Do końca roku złoty umocni się o 4 - 5 proc., do 3,75 - 3,80 za euro - uważa Piotr Soroczyński.
Podobnie przewiduje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. - Do końca roku przewiduję stopniowe i spokojne umocnienie złotego - mówi.
Zdaniem ekspertów takie umocnienie nie zaszkodzi eksporterom. - Przed ostatnim silnym osłabieniem naszej waluty w drugiej połowie 2008 roku kurs euro kształtował się na poziomie 3,30 zł i eksporterzy dawali sobie radę.
O wiele większym zagrożeniem dla przedsiębiorstw są silne wahania kursu - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. I dodaje, że do stopniowej aprecjacji waluty firmy mogą się przygotować i przed nią zabezpieczyć. - Instrumenty finansowe służące do tego są powszechnie dostępne i mogą być pomocne, o ile służą rzeczywiście zabezpieczeniu się przed wahaniami kursowymi, a nie spekulacji - uważa przedstawicielka PKPP Lewiatan.
Ponadto jej zdaniem w przypadku umocnienia naszej waluty amortyzatorem jest import półproduktów wykorzystywanych przez eksporterów do produkcji towarów. Gdy złoty się umacnia, ich koszty w pewnym sensie maleją, gdyż wydają mniej na import.
Według ekonomistów optymalnym poziomem kursu dla polskiego eksportu jest wycena euro na poziomie 3,6 - 3,7 złotego. Gdyby złoty umocnił się do 3,5 zł za euro w ciągu tego roku, byłaby to aprecjacja zbyt silna i szybka i mogłaby zdusić nasz eksport. Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny.
A co z importerami? Zdaniem przedstawicielki PKPP Lewiatan nie ma złotego środka, czyli kursu, który odpowiadałby zarówno sprzedającym, jak i kupującym towary za granicą. Ekonomistka przypomina badania przeprowadzone wśród eksporterów i importerów na temat optymalnego kursu, po jakim Polska powinna przeliczać złote na euro w przypadku przyjęcia wspólnej waluty. - Eksporterzy widzieliby najchętniej przelicznik na poziomie 4,5, a nawet 5 zł. Z kolei importerzy na poziomie poniżej 3 zł. Rozbieżność jest więc ogromna - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
W tym roku kurs złotego będzie raczej bliżej ideału importerów niż eksporterów.
@RY1@i02/2011/013/i02.2011.013.130.005b.001.jpg@RY2@
Notowania euro
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu