USA czekają na spadek bezrobocia
PO SERII DOBRYCH wyników z ostatnich dni dzisiejsze dane o stopie bezrobocia również będą optymistyczne
Dobra seria zaczęła się we wtorek po południu danymi o zamówieniach na dobra trwałego użytku oraz zamówienia na dobra bez środków transportu - w obu przypadkach znacząco przekroczyły one prognozy (odpowiednio -0,3 proc. zamiast -1,3 proc. w stosunku miesiąc do miesiąca oraz 3,6 proc. zamiast 2,4 proc.). W środę opublikowano jeszcze lepsze dane. Oceniający koniunkturę indeks ISM dla sektora usług zamiast prognozowanych 55,5 proc. wyniósł 57,1, przy czym ocena już powyżej 50 proc. oznacza dobre perspektywy. Zapasy ropy naftowej w ujęciu tygodniowym zmniejszyły się o 4,16 mln baryłek zamiast 1,4 mln, co świadczy o zwiększonym zapotrzebowaniu przemysłu.
Z kolei raport ADP, który przedstawia zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym poza rolnictwem i uznawany jest za prognostyk raportu o zatrudnieniu, głosi, że w grudniu zamiast 100 tys. nowych miejsc pracy przybyło ich aż 297 tys. To najwyższy skok w historii publikowanego od 2000 r. raportu. Pozwala to Amerykanom oraz inwestorom z pewnym optymizmem oczekiwać na dzisiejsze dane dotyczące stopy bezrobocia i zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Zachwiała go wprawdzie wczorajsza informacja o liczbie nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych - w zeszłym tygodniu zamiast spodziewanych 395 tys. złożono ich 409, ale średnia z ostatnich czterech tygodni, która lepiej obrazuje trend, jest najniższa od dwóch lat.
Bezrobocie to obecnie największa bolączka Amerykanów, bo od miesięcy jest bliskie poziomu dwucyfrowego. W listopadzie wynosiło 9,8 proc., a teraz prognozy mówią o 9,7. Ale po publikacji ADP rynki finansowe po cichu liczą, że spadek może być większy niż 0,1 punktu proc., co dawałoby już solidne powody do mówienia, iż amerykańska gospodarka na dobre nabiera tempa.
Nadmierny optymizm będzie się starał tonować podczas dzisiejszego wystąpienia szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke. Jak się oczekuje, powie on, że wzrost gospodarczy jest jeszcze zbyt powolny, a bezrobocie wciąż za duże, by rezygnować z poluzowania polityki monetarnej. Na początku listopada Fed ogłosił, że do czerwca będzie skupował amerykańskie papiery skarbowe o łącznej wartości 600 mld dol.
Pojawiła się tymczasem szansa na zahamowanie drugiego amerykańskiego problemu, czyli ogromnego długu publicznego. Nowy przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner, otwierając w środę sesję nowego Kongresu, zapowiedział w imieniu Partii Republikańskiej, że będzie ona dążyła do ograniczenia wydatków. W czasie kampanii przed listopadowymi wyborami do Kongresu Republikanie obiecywali, że cięcia sięgną 100 mld dol. rocznie. Szczegółów wprawdzie jak dotychczas nie ogłosili, ale pewne jest, że mając większość w izbie, będą blokowali wszystkie kosztowne dla budżetu inicjatywy Baracka Obamy i Demokratów.
@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. AFP/East News
Choć Nancy Pelosi, przekazując młotek spikera Izby Reprezentantów Johnowi Boehnerowi, mówiła, że jest to symbol pokojowej demokracji, to współpraca Demokratów z Republikanami w 112. Kongresie będzie wyjątkowo trudna.
Po listopadowych wyborach Republikanie mają większość w Izbie Reprezentantów - największą od kadencji 1947 - 1949 - a Demokraci utrzymali przewagę w Senacie. Oznacza to, że przez najbliższe dwa lata praktycznie żadna budząca kontrowersje ustawa nie będzie miała większych szans na przeforsowanie. Przedsmakiem sporów jest ustawa o opiece zdrowotnej - sztandarowe dokonanie Baracka Obamy. Republikanie już zapowiedzieli, że na jednym z pierwszych posiedzeń Izby Reprezentantów przegłosują jej unieważnienie. Będzie to miało jednak znaczenie tylko symboliczne, bo wynik głosowania natychmiast odrzuci Senat.
bjn
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu