Dziennik Gazeta Prawana logo

Kredytowa ofensywa prowincji z "Rodziną na swoim" w tle

30 czerwca 2018

Co trzeci złoty pożyczany na kupno mieszkania trafia do małych miejscowości

Podczas gdy spada liczba kredytów hipotecznych zaciąganych przez mieszkańców dużych aglomeracji, rośnie liczba kredytów na nieruchomości kupowane w małych miastach. Z wyliczeń Open Finance wynika, że już co trzecia złotówka pożyczana na mieszkanie trafia do rodzin żyjących poza dużymi aglomeracjami. To efekt niższych cen i większej dostępności kredytów w programie "Rodzina na swoim".

Obecnie z prawie 30,3 mld zł kredytów mieszkaniowych udzielonych przez banki w ciągu trzech kwartałów tego roku aż 10,14 mld zł (33,5 proc.) poszło na zakup nieruchomości poza największymi ośrodkami miejskimi, takimi jak: Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań czy Gdańsk. To stosunkowo nowe zjawisko, bo cztery lata temu na mieszkania w pozostałych miejscowościach przypadało niecałe 22 proc. wartości wszystkich udzielonych kredytów.

Maleje rola rynku warszawskiego. Na stolicę, w której jeszcze cztery lata temu bankom udało się sprzedać prawie jedną trzecią kredytów, obecnie przypada 24 proc. wszystkich nowych. Zauważalnie zmalał także potencjał Trójmiasta: z ponad 9 proc. do niecałych 7 proc. Analogiczna sytuacja jest w Poznaniu i Szczecinie.

Wyjątkiem jest aglomeracja katowicka. Centrum Śląska staje się coraz bardziej liczącym się rynkiem kredytowym: obecnie ma ono 10 proc. w rynku kredytów, czyli dwa razy więcej niż w 2008 r.

Rosnąca popularność mieszkań w rejonach podmiejskich i małych miejscowościach to według Heleny Kamińskiej z Getin Banku efekt większej dostępności programu "Rodzina na swoim". Przykładem jest np. podwarszawski Radzymin, gdzie można znaleźć mieszkanie, które mieści się w limitach programu "Rodzina na swoim". W Warszawie, gdzie limit na nowe lokum wynosi 5,8 tys. zł za 1 mkw., takich lokali jest niewiele. Ziemia pod budowę jest tak droga, że deweloperzy nawet jeżeli obniżą marżę, nie są w stanie sprzedawać mieszkań w cenie uprawniającej do kredytu z dopłatą z budżetu.

Rosnąca rola mniejszych miejscowości w podziale kredytowego tortu nie do końca jest jednak bankom na rękę. Zdecydowanie bardziej komfortowo czują się one, pożyczając pieniądze na mieszkanie w centrum stolicy niż na lokal w miejscowości liczącej mniej niż 20 tys. mieszkańców. Powodem są mniejsza płynność rynku nieruchomości i większe kłopoty z wyceną.

Ewa Wesołowska

ewa.wesolowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.