Jeszcze możemy się stać gospodarczym tygrysem
Polska ma szansę dogonić, a nawet przeskoczyć światowych liderów gospodarczych. Warunek - musi przestawić się na inną ścieżkę rozwoju.
- Od tego, jak szybko to zrobimy, zależy nasza pozycja gospodarcza w przyszłości - przekonywał prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC, podczas wczorajszej konferencji Emerging Markets Business na warszawskiej giełdzie. Przypomniał, że dziś największe gospodarki - Niemcy, Wielka Brytania, USA - za kilka lat stracą miano lidera na rzecz Chin czy Indii. Ale w wyścigu do gospodarczej czołówki mogą także brać udział kraje rozwijające się. - Kryzys zadłużeniowy dotknął głównie kraje rozwinięte - wyjaśnił ekonomista. - W ciągu najbliższych 10 lat dystans pomiędzy jednymi a drugimi ma szansę znacznie się zmniejszyć - dodał.
Tania siła robocza, mniejsze niż w innych krajach zadłużenie i zdrowe banki to jednak za mało, aby stać się gospodarczym tygrysem. Zdaniem prof. Orłowskiego naszym głównym problemem jest niska innowacyjność. - Nie chodzi o to, że państwo powinno przeznaczać więcej pieniędzy na ten cel - zaznaczył. Wciąż jest zbyt małe zapotrzebowanie firm na nowoczesne rozwiązania. Zdaniem ekonomisty trzeba się zastanowić, jak to zmienić. Inaczej o dogonieniu Niemców i znacznym poprawieniu wyniku PKB na głowę jednego mieszkańca nie mamy co marzyć.
Patronat nad konferencją objął Dziennik Gazeta Prawna.
eg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu