Kto się dokształci, ten popracuje
Oto kolejny pomysł rządu, który uderza w pracodawców
Powstanie Krajowy Fundusz Szkoleniowy. To nowy pomysł resortu pracy na walkę z bezrobociem. Problem w tym, że rząd po raz kolejny chce to robić na koszt pracodawców. Pieniądze mają bowiem pochodzić z Funduszu Pracy, na który co miesiąc składają się pracodawcy (2,45 proc. funduszu płac). Za pieniądze z ich składek będą organizowane kursy i szkolenia pracowników. O kierunku podnoszenia kwalifikacji zdecydują pracodawcy na podstawie własnych potrzeb i planów rozwoju.
- Jesteśmy jednym z nielicznych krajów UE, który nie posiada systemowego rozwiązania w zakresie finansowania kształcenia ustawicznego. To się musi zmienić - mówi w wywiadzie dla DGP Jacek Męcina, wiceminister pracy.
Krajowy Fundusz Szkoleniowy ma dzielić pieniądze, o które wystąpią firmy. Nie wiadomo, jak dużymi kwotami ma dysponować. Wszystko zależy od tego, jak szczodry będzie minister finansów. Dziś na kontach Funduszu Pracy jest ponad 7 mld zł, z których 3,4 mld zł ma być w tym roku przekazane do urzędów pracy na aktywizację bezrobotnych. Reszta ma stabilizować finanse publiczne.
Pomysł resortu jest ryzykowny, bo nie ma pewności, czy przedsiębiorcy będą zainteresowani posyłaniem pracowników na szkolenia. Mieli już taką możliwość na podstawie ustawy antykryzysowej. Firmy wolały zwalniać i redukować zatrudnienie.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu