Chiny i Japonia już nie potrzebują dolara
Finanse
Od początku czerwca handel między Chinami i Japonią będzie rozliczany w walutach obu państw - juanie i jenie, a nie jak do tej pory w amerykańskich dolarach. Wczoraj chiński bank centralny podał kurs wymiany wynoszący 7,9480 juana za 100 jenów i określił maksymalne dzienne wahania na 3 proc.
Pominięcie dolara zredukuje koszty towarów, bo nie trzeba będzie wymieniać juanów na dolary, a dopiero ich na jeny - lub w odwrotną stronę. W ten sposób uda się zaoszczędzić równowartość 3 miliardów dolarów rocznie. Jednocześnie umocni to powiązania między drugą a trzecią gospodarką świata i zwiększy rolę juana, który według Chińczyków powinien się stać jedną z głównych walut rezerwowych świata.
Przejście na bezpośrednie rozliczenia jest efektem umowy, którą w grudniu zeszłego roku podpisali przywódcy obu państw. Wpisuje się ona w strategię Pekinu, który stara się maksymalnie uniezależnić od amerykańskiej waluty. Chiny używają już juana w transakcjach z kilkoma państwami, m.in. Malezją, Białorusią i Argentyną, dzięki czemu odsetek chińskiej wymiany handlowej rozliczanej we własnej walucie wzrósł z 0,7 proc. w 2010 r. do 9 proc. w roku ubiegłym. Po raz pierwszy jednak taka umowa wchodzi w życie w rozliczeniach z państwem będącym kluczowym partnerem handlowym Pekinu, a zarazem mającym jedną z głównych walut świata. Wartość wymiany handlowej między Chinami a Japonią przekracza 300 miliardów dolarów rocznie.
Umowa z Japonią jest krokiem w kierunku tego, by juan stał się w średniej perspektywie walutą rozliczeniową całej Azji Wschodniej, szczególnie że Pekin przekonuje Tokio oraz Koreę Południową - czwartą co do wielkości gospodarkę Azji - do utworzenia pomiędzy nimi strefy wolnego handlu.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu