Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Banki centralne muszą się mylić w swoich prognozach

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Cel inflacyjny

Narodowy Bank Polski jeszcze w 2008 r. prognozował wzrost cen na nieco wyższym poziomie, niż były one w rzeczywistości. W kolejnych latach wyróżnił się coraz większym niedoszacowaniem inflacji. Rok temu np., gdy inflacja faktycznie przekraczała 4 proc., według NBP powinna być idealnie w celu banku centralnego, który wynosi 2,5 proc. - wynika z analizy TMS Brokers.

Nie tylko NBP nie trafia ze swoimi prognozami. Podobnie w ostatnich latach wzrostu cen nie doszacowywały Europejski Bank Centralny i Bank Centralny Australii. Natomiast Federalny Komitet Otwartego Rynku (rada polityki pieniężnej w USA) oraz Bank Anglii na zmianę to nie doszacowywały wzrostu inflacji, to przestrzeliwały się w swojej prognozie.

- To, czego nie da się zmierzyć modelami banków centralnych i w związku z tym postawić celnej prognozy, to szoki podażowe: wzrost cen surowców energetycznych i żywnościowych oraz duże wahania kursów walut - tłumaczy Krzysztof Wołowicz, dyrektor departamentu analiz DM TMS Brokers.

Tyle że to m.in. prognozy służą do ustalania prowadzonej polityki pieniężnej. Dlatego na świecie zrodził się dyskurs, który dotarł do Polski: po co bankom centralnym cel inflacyjny, skoro prostą polityką pieniężną, jak zmiana stóp procentowych, nie można sprowadzić inflacji do tego celu? W USA mówi się o zastąpieniu celu inflacyjnego celem nominalnego poziomu PKB.

- Banki centralne zaczęły przymykać oko na cel inflacyjny, jeśli jego realizacja, np. przez podwyżkę stóp procentowych, miałaby zagrozić stabilności gospodarki czy systemu finansowego - przyznaje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Tyle że trudno to jednoznacznie powiedzieć o Narodowym Banku Polskim. Na pewno nie w kontekście ostatnich jastrzębich wypowiedzi prof. Marka Belki, który zagroził, że RPP może rozważyć zacieśnienie polityki pieniężnej.

- To nie narzędzie jest złe, tylko sytuacja nienormalna - przekonuje prof. Dariusz Filar, były członek RPP. Uważa, że rada powinna brać teraz po uwagę nie inflację CPI, tylko bazową, czyli po odliczeniu cen najbardziej zmiennych. A że ta także nadal jest powyżej celu, to jedna czy dwie podwyżki stóp o 0,25 pkt proc. zapewne pozwoliłyby na jej powrót do głównego nurtu.

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.