Handlowa Unia dwóch prędkości
Gospodarka
Bilans handlu zagranicznego jest kolejnym - po stopie bezrobocia i stanie finansów publicznych - wskaźnikiem dzielącym Unię Europejską na kwitnącą Północ i niedomagające Południe.
Wczoraj Niemcy pochwaliły się rekordowym wynikiem eksportu - po raz pierwszy jego wartość przekroczyła bilion euro rocznie, zaś nadwyżka eksportu nad importem - ponad 160 miliardów euro. To, że pogrążone w kryzysie zadłużeniowym i recesji Grecja czy Hiszpania mają deficyt - odpowiednio 17 i 40 miliardów za pierwsze 10 miesięcy zeszłego roku - nie dziwi, ale coraz bardziej w kierunku Południa dryfuje też Francja. Kraj, który politycznie jest obok Niemiec głównym motorem Unii Europejskiej, niedawno stracił najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej i gospodarczo coraz mocniej odstaje od Berlina. Wczoraj francuski rząd podał, że w 2011 roku import był aż o 70 mld euro większy niż eksport, co jest rekordem w historii kraju.
Ta różnica to efekt przeprowadzonej kilka lat temu w Niemczech reformy rynku pracy, dzięki czemu koszty produkcji są tam wyraźnie niższe niż we Francji. Jednocześnie Niemcy specjalizują się w wyrobach o dużej wartości dodanej, które niełatwo da się podrobić. I szybko zwiększają udział sprzedaży do Chin i innych rynków wschodzących, które dziś na świecie rozwijają się najszybciej. Tych wszystkich atutów państwa południa Europy nie mają np. towary wykorzystujące najnowsze technologie stanowią zaledwie 5 proc. hiszpańskiej oferty eksportowej.
Polska z deficytem handlowym w wysokości 12 mld euro w pierwszych 10 miesiącach 2011 roku plasuje się w średniej UE. Pod względem wielkości eksportu znajdujemy się na ósmym miejscu.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu