Ograniczyć ryzyko systemowe
WOJCIECH KWAŚNIAK W zasadzie żadna z europejskich grup spółdzielczych nie działa w takiej organizacji jak spółdzielczość bankowa w Polsce. W Europie zarządzanie grupą jest silnie scentralizowane
Ile banków spółdzielczych zostanie w Polsce po wejściu w życie nowych unijnych wymogów kapitałowych i płynnościowych - dyrektywy CRDIV i rozporządzenia CRR?
To będzie uzależnione od tego, jaki ostateczny kształt przybiorą regulacje przyjęte przez rząd i parlament w ramach nowelizacji ustawy o organizacji i działalności banków spółdzielczych i banków zrzeszających. Wszystko będzie zależało od tego, jak będzie wyglądał IPS - system ochrony instytucjonalnej, i ile banków będzie go tworzyć. Biorąc pod uwagę blisko 10-proc. udział banków spółdzielczych w aktywach sektora bankowego i przeszło 30-proc. udział w liczbie placówek, potrzebne są rozwiązania, które będą ograniczać ryzyko systemowe.
Na jakim etapie jest tworzenie projektu ustawy?
Ministerstwo Finansów od pewnego czasu pracuje nad nim w ramach grupy roboczej przy Radzie Rozwoju Rynku Finansowego. W skład grupy wchodzą przedstawiciele samych banków, Związku Banków Polskich, Krajowego Związku Banków Spółdzielczych (KZBS) oraz innych instytucji odpowiedzialnych za krajową sieć bezpieczeństwa finansowego, w tym urzędu KNF. Ale prace toczą się znacznie dłużej. Widząc, że sektor spółdzielczy nie przygotował własnej propozycji i jest zbyt pasywny w monitorowaniu toczących się prac unijnych nad nowymi regulacjami, już pod koniec 2011 roku położyliśmy w KNF znacznie większy nacisk na tę kwestię. Powstała wówczas grupa robocza stworzona przez KZBS oraz banki zrzeszające, która prowadziła prace w konsultacji z UKNF. Na pewnym etapie, gdy należało dokonać kluczowych rozstrzygnięć, tj. w listopadzie 2012 r., przewodniczący KNF poprosił Ministerstwo Finansów o kontynuowanie prac nad projektem.
Ale w związku z terminami narzuconymi przez regulacje unijne nasza ustawa powinna obowiązywać od początku przyszłego roku.
Pamiętajmy, że przeciągały się też prace na poziomie unijnym i ostateczne rozstrzygnięcia zapadały w połowie bieżącego roku w związku z uzgodnieniami na poziomie politycznym między Radą, Komisją i Parlamentem Europejskim. Na skutek naszej presji banki spółdzielcze włączyły się w ten proces na poziomie międzynarodowym poprzez swoją federację spółdzielczą, wspierane działaniami polskich parlamentarzystów, polskiego rządu. Udało się uzyskać pewne okresy przejściowe.
Dlaczego nie więcej? Bo w zasadzie żadna z europejskich grup spółdzielczych nie działa w takiej organizacji jak spółdzielczość bankowa w Polsce. U nas organizacja zrzeszeń oparta jest na bardzo luźnych związkach pomiędzy uczestnikami, gdzie każdy bank jest w pełni samodzielny w zakresie podejmowanych decyzji i zarządzania ryzykiem. W Europie wszyscy spółdzielcy działają bądź w grupach opartych na systemie ochrony instytucjonalnej, bądź na systemie konsolidacji rozumianej jako bardzo silna integracja pomiędzy jej członkami, gdzie praktycznie zarządzanie grupą jest silnie scentralizowane w jednostce centralnej.
Jakie są kluczowe problemy, jeśli chodzi o wypełnianie nowych norm przez banki spółdzielcze?
Po pierwsze chodzi o fundusz udziałowy, tj. sytuację, która pozwoliłaby władzom banku na ograniczenie możliwości wypłaty udziałów, gdyby bank nie wypełniał określonych wskaźników bezpieczeństwa, czego wymagać będą przepisy unijne. To powoduje, że wpłaty na fundusz udziałowy dokonane po 2011 r. w ogóle nie będą mogły być zaliczane do kapitałów, a wpłaty z lat ubiegłych będą musiały być stopniowo umarzane do 2020 r.
W skali całego sektora to nie jest istotna kwestia, ale ona ma wpływ na pewną grupę banków. Dodatkowo jako minimalny kapitał założycielski banku uwzględniane będą wyłącznie fundusz udziałowy i zasobowy, tj. kapitał Tier 1 bez pasywów podporządkowanych, które są długiem.
A jakie powinno być rozwiązanie?
W ustawie powinien znaleźć się zapis, że władze takiego banku są uprawnione do decyzji blokującej wypłatę udziału do czasu dojścia do wymaganych współczynników. Czyli prymat bezpieczeństwa nad swobodą dysponowania środkami przez właścicieli banku. Powinien też znaleźć się zapis dotyczący organizacji systemu ochrony instytucjonalnej, bo pozwala ograniczyć ryzyko kapitałowe.
Jednak nie fundusze są najważniejsze dla banków spółdzielczych, ale sprawy płynności. O ile w sektorze samych banków spółdzielczych ponad 90 proc. będzie wypełniać nowe normy, to jest problem z bankami zrzeszającymi. Środki, które spółdzielcy utrzymują w będących ich własnością bankach zrzeszających, w myśl nowych przepisów nie będą zaliczane do środków stabilnych.
Jak to zmieni system ochrony instytucjonalnej?
Tworząc go, i banki spółdzielcze, i banki zrzeszające będą dostosowane do norm płynności, a nawet będą miały nadwyżki płynności w rachunku regulacyjnym. W dodatku będą mogły uwolnić ponad pół miliarda złotych nowych funduszy własnych. W związku z tym tak naprawdę decyzja jest oczywista z punktu widzenia ekonomicznego, ale budzi emocje, bo ogranicza bankom spółdzielczym zakres swobody.
Jest też trzecie rozwiązanie, o którym mówią spółdzielcy: mocniejsza integracja zrzeszeń.
Pozostaje pytanie do spółdzielców: co oni pod tym pojęciem rozumieją. To na nich spada ciężar przedstawienia tych rozwiązań. Dopiero wtedy, oceniając konkretny przypadek, będziemy mogli dokonać jego oceny i stwierdzić, czy zrzeszenia są w stanie osiągnąć normy, czy nie. Moim zdaniem ewidentnie bez systemu ochrony instytucjonalnej jest to niemożliwe, ponieważ w myśl przepisów unijnych to rozwiązanie nie daje takich przywilejów regulacyjnych jak system ochrony instytucjonalnej.
Czy do powołania systemu ochrony instytucjonalnej potrzebna jest ustawa? Nie wystarczy np. zmiana statutu zrzeszenia?
Nie, tu potrzebne są rozwiązania natury ustawowej. Chodzi nie tylko o kwestie zarządzania ryzykiem czy płynnościowe, lecz także o element ochrony innych uczestników obrotu gospodarczego wchodzących w kontakty z podmiotami należącymi do systemu ochrony instytucjonalnej. Na zewnątrz nie ma znaczenia, w jakiej kondycji są poszczególne podmioty wchodzące do systemu ochrony. Nawet jeśli taki podmiot byłby zamykany, to zrzeszenie pokrywa jego zobowiązania. Problemy mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy cała grupa jest w słabej kondycji. Dzisiejsza ustawa o organizacji i działalności banków spółdzielczych przewiduje inny model funkcjonowania zrzeszeń.
Ustawa narzuci bankom konieczność wejścia do systemu ochrony instytucjonalnej?
Obawiam się, że wobec braku jednolitego głosu samych banków oraz mając na uwadze czas oraz odpowiedzialność za stabilność całości systemu, nie można takiego rozwiązania wykluczyć.
Na którym kraju powinniśmy się, pana zdaniem, wzorować budując nowy model bankowości spółdzielczej?
Przede wszystkim zwracam uwagę, że gdyby IPS powstały z przekształcenia istniejących zrzeszeń, to mielibyśmy dwie spółdzielcze grupy w pierwszej dziesiątce całego naszego sektora, a jedną nawet w pierwszej piątce. Jeśli chodzi o model, to najbliższy nam jest sposób funkcjonowania sektora spółdzielczego w takich krajach, jak Niemcy czy Austria, ale polscy spółdzielcy przez ostatnie lata bezpośrednio na miejscu analizowali zasady funkcjonowania wszystkich systemów w Europie, jak również wybranych systemów spółdzielczych w Ameryce Północnej czy też w Azji.
Czy największe banki będą chciały wejść do systemu ochrony instytucjonalnej z małymi?
Faktycznie, są różnice między dwiema grupami banków. Najmniejsze i najsłabsze do niedawna, w środowisku wysokich stóp procentowych, były w stanie funkcjonować dzięki odsetkom od lokat w bankach zrzeszających i kredytom preferencyjnym. Spadek stóp mocno uderzył w ich wyniki finansowe. Jeśli spojrzymy na cały sektor banków spółdzielczych, to ich zyski w tym roku są o jedną trzecią niższe niż rok wcześniej. One muszą więc dokonać istotnej zmiany strategii działania.
Największe banki, których jest niewiele, ale mają duży udział w aktywach sektora spółdzielczego, przyjęły strategię dystansowania się wobec zrzeszeń i de facto rozwoju czysto komercyjnego: otwierają placówki w dużych miastach na terenie całego kraju.
I jakie jest podejście tych dużych?
Dostałem list od pięciu banków, z których każdy ma sumę bilansową powyżej miliarda złotych. One sygnalizują, że nie chciałyby działać w systemie zrzeszenia. Postulują, aby w rozwiązaniach ustawowych dopuszczona została formuła, która pozwoliłaby im funkcjonować poza zrzeszeniami i poza IPS. W takim razie powinniśmy jednak mieć też możliwość jako nadzór określenia, czy bank spełnia warunki, które pozwoliłyby mu pozostać poza zrzeszeniem bez szkody dla bezpieczeństwa depozytów klientów w nich złożonych.
@RY1@i02/2013/194/i02.2013.194.183000600.802.jpg@RY2@
Fot. Piotr Waniorek/forum
Wojciech Kwaśniak, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego
Rozmawiał Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu