Dziennik Gazeta Prawana logo

Białoruś traci rosyjski rynek zbytu, więc szuka ratunku w Azji

28 czerwca 2018

System nakazowo-rozdzielczy przegrywa z kapitalizmem

W białoruskich magazynach zalegają gotowe towary warte 32,3 bln rubli (12 mld zł), czyli 78 proc. miesięcznego PKB. To m.in. skutek wejścia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Dla nastawionej na eksport gospodarki białoruskiej to poważny problem.

Od stycznia zapasy produkcyjne wzrosły już niemal o połowę. Największe problemy ze zbytem mają producenci cukru, dachówek i wywrotek. Wymienione branże mogłyby wstrzymać produkcję nawet na cztery miesiące, a i tak nie zabrakłoby im wyrobów do sprzedania. Praktycznie trudno znaleźć branżę, która nie miałaby z tym problemów. Kłopoty dotyczą też fabryk maszyn, odzieży czy nawet wódki. Swoisty rekord ustanowił producent m.in. liczników zużycia gazu i energii Brestelektra, którego zapasy wynoszą już 1137 proc. miesięcznej produkcji. Przyczyną jest szybka utrata klientów, przede wszystkim na rynku rosyjskim.

Gazeta "Zautra twajoj krainy" podaje przykład MAZ, producenta autobusów i ciężarówek. Jeszcze w zeszłym roku mińska fabryka w kategorii pojazdów o masie od 14 do 40 ton miała 13-proc. udział w rosyjskim rynku. W pierwszym kwartale bieżącego roku skurczył się on do 7 proc. W tym samym czasie główny konkurent mińszczan, KamAZ z rosyjskiego Kazania, zwiększył swój udział z 33 proc. do 49 proc. Przez ostatnie trzy lata toczyły się targi o połączenie obu marek w ramach jednego holdingu. Strona białoruska faktycznie doprowadziła jednak do ich zerwania, a prezydent Aleksander Łukaszenka nazwał podobne pomysły "bandycką akcją, za którą stoją cudzoziemcy".

W innych branżach zagrożeniem dla Białorusinów nie są jednak konkurenci z Rosji, ale spoza Wspólnoty Niepodległych Państw. Gdy w ubiegłym roku Moskwa przystąpiła do WTO, de facto pociągnęła ze sobą także Białoruś i Kazachstan, z którymi łączy ją Unia Celna. - Jest to dla nas problem. Zasady Unii Celnej są zharmonizowane z zasadami WTO, a zatem chcąc nie chcąc, musimy zasady tej organizacji spełniać, nie posiadając praw związanych z formalnym członkostwem - mówił DGP ambasador Białorusi Wiktar Hajsionak. Rosja zgodnie z umową akcesyjną obniżyła stawki celne na niektóre towary, zagraniczna konkurencja stała się tańsza, a rykoszetem dostali białoruscy producenci.

Inny argument podaje w rozmowie z tygodnikiem "Ekspiert" liberalny ekonomista Jauhien Prejhierman. - To skutek białoruskiego modelu gospodarczego, który jest zorientowany na produkcję, uzależniając ją nie od popytu na konkretnych rynkach, a od planu narzucanego przez ministerstwa - powiedział. Priorytetem, jak w czasach komunizmu, jest bowiem pełne zatrudnienie i ilość, a nie jakość towarów. W efekcie co prawda oficjalnie zarejestrowane bezrobocie wynosi zaledwie 0,6 proc., ale ekonomiści twierdzą, że nawet co dziesiąty zatrudniony pracuje na fikcyjnym etacie, wykonując bezsensowne z ekonomicznego punktu widzenia czynności. Także dlatego państwowi giganci przemysłu unikają ograniczania produkcji w trudnych czasach.

"Białoruś będzie usiłowała zrekompensować straty przemysłu poprzez zwiększanie eksportu na rynki pozaeuropejskie, głównie do państw Ameryki Płd. i Azji. Jednak będą to jedynie działania zastępcze i tymczasowe, które tylko odsuną w czasie konieczność transformacji technologicznie przestarzałej, opartej na nieefektywnym modelu nakazowo-rozdzielczym białoruskiej gospodarki" - pisał we wrześniowym raporcie o skutkach wejścia Rosji do WTO dla Białorusi Ośrodek Studiów Wschodnich. Ta teza znajduje potwierdzenie; Łukaszenka w marcu gościł w Indonezji i Singapurze, próbując zainteresować miejscowy, 250-milionowy rynek białoruską produkcją.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.