Cypr: już nie raj podatkowy, a czyściec
Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie dziś parlament w Nikozji, biznesmeni, którzy uciekli na wyspę przed podatkami, stracili do niej zaufanie
Parlament cypryjski zadecyduje dziś, czy obłoży jednorazowym podatkiem wszystkie depozyty bankowe w kraju. Analitycy spodziewają się, że wywoła to masowy odpływ kapitału z wyspy. Obcokrajowcy są właścicielami niemal 40 proc. wszystkich depozytów.
Cypryjczycy zamierzają wprowadzić 6,75-proc. podatek od depozytów o wysokości do 100 tys. euro. Powyżej tej kwoty podatek będzie wynosił 9,9 proc. Likwidacja de facto raju podatkowego to wymóg tzw. trojki (MFW, Komisja Europejska i EBC) w zamian za 10 mld euro pomocy dla balansującego na skraju bankructwa Cypru.
Parlamentarzyści próbują przeforsować nową formułę, która przerzuca koszty na najbogatszych. Zgodnie z nią od wkładów poniżej 100 tys. euro ma być pobrana 3-proc. danina. Dla większych depozytów stawka wyniesie od 12,5 do 13 proc.
Jeszcze przed kilkoma dniami zarówno prezydent Republiki Cypryjskiej Nikos Anastasiades, jak i jego minister finansów Michalis Sarris zapewniali, że do niczego podobnego nie dojdzie. Dziś władze obiecują rekompensatę dla tych, którzy dorzucą się do ratowania państwa. W przyszłości mają otrzymać udziały w cypryjskich bankach odpowiadające połowie pobranej z ich depozytów sumy. Takie deklaracje przekonują niewielu. Wiadomość o nowym podatku wywołała panikę na wyspie, a Cypryjczycy rzucili się po swoje oszczędności do bankomatów. Na ratowanie własnych oszczędności okazało się za późno. Banki zamroziły na wszystkich kontach kwotę potrzebną na opłatę podatku. Zgodnie z decyzją banku centralnego zablokowane zostały elektroniczne transfery pieniędzy.
Decyzja Nikozji wywołała furię zagranicznych klientów. Należy do nich aż 37 proc. pieniędzy znajdujących się w cypryjskich bankach. Cztery piąte tej sumy należy do Rosjan. Reakcja Kremla była błyskawiczna. Prezydent Rosji Władimir Putin zwołał w sprawie Cypru nadzwyczajne posiedzenie i określił postępowanie władz w Nikozji jako "nieuczciwe, nieprofesjonalne i niebezpieczne". Z kolei premier Dmitrij Miedwiediew określił plan Nikozji jako "konfiskatę cudzych pieniędzy" rodem z ZSRR. Z kolei rosyjski Gazprom zwrócił się do prezydenta Anastasiadisa z propozycją pożyczki w zamian za licencję na wydobycie gazu ziemnego w cypryjskiej specjalnej strefie ekonomicznej.
- Reakcja Rosjan jest zrozumiała. Mogą stracić nawet 2,5 mld euro. To tyle, ile wyniósł cały rosyjski kredyt dla Cypru w 2011 r. - mówi w rozmowie z DGP Igor Nikołajew, ekonomista moskiewskiej agencji analitycznej FBK. - W ten sposób Rosjanie dołożą się do niemal połowy z 5,8 mld euro, jakie Nikozja zamierza zebrać poprzez podatek. Na tak kontrowersyjny scenariusz nikt nie był przygotowany - dodaje.
Najbardziej przezorni zaczęli wycofywać swoje pieniądze z wyspy już pod koniec ub.r. Jak podaje cypryjski Bank Centralny, w grudniu 2012 i styczniu 2013 r. depozyty bankowe zmalały o 2,5 mld euro. Jednak pod koniec lutego, gdy plotka o nowym podatku trafiła do kręgów biznesowych, wypłaty z cypryjskich kont wzrosły do 100-150 mln euro dziennie - nieoficjalnie podaje dziennik "Financial Times". Jak wynika z danych agencji Ria Novosti, swoje pieniądze z Cypru zawczasu zaczęły wycofywać też największe rosyjskie koncerny.
Nie wszyscy byli jednak tak przezorni. - To zamach na nietykalność własności prywatnej i podstawę cywilizacji zachodniej - oburzał się na łamach "The Economic Times" rosyjski miliarder Michaił Prochorow, twierdząc, że Bruksela otwiera puszkę Pandory. Podobnego zdania są rosyjscy ekonomiści. - Klamka zapadła. Nawet jeżeli podatek nie przejdzie, Cypr może postawić krzyżyk na swoim sektorze finansowym. Po takim wstrząsie wycofanie rosyjskiego kapitału z wyspy jest nieuniknione - tłumaczy Nikołajew. Drugą po Rosjanach najbardziej poszkodowaną grupą obcokrajowców będą Ukraińcy. Jak szacuje agencja analityczna Da Vinci AG, ukraińskie straty wyniosą 700-900 mln dol. Dostanie się też Grekom - na cypryjskich kontach znajduje się ok. 5 mld euro greckich pieniędzy.
Rosjanie mog straci 2,5 mld euro. Dołożą połowę potrzebnej kwoty
Co może zrobić Polak, któremu zabrakło gotówki na wyspie
Cypryjczycy masowo ruszyli po swoje pieniądze do bankomatów. Wypłaty początkowo ograniczono do 600, a później do 200 euro jednorazowo. Obecnie w bankomatach brakuje pieniędzy na wypłatę nawet tej kwoty. Do czwartku banki na wyspie będą nieczynne. Obowiązuje też zakaz dokonywania jakichkolwiek transakcji za granicą i wewnątrz kraju. Jest to zła wiadomość dla polskich turystów. Jak wynika z szacunków podawanych przez Cypryjską Organizację Turystyczną, wyspę co miesiąc odwiedza co najmniej 3 tys. Polaków. Polskie MSZ informuje, że jeżeli aktualna sytuacja na Cyprze będzie uniemożliwiać obywatelowi RP np. powrót do kraju, to może on zwrócić się do wydziału konsularnego Ambasady RP w Nikozji z prośbą o pożyczkę na powrót do kraju najtańszym środkiem transportu. Po powrocie do kraju każdy, kto zaciągnął taką pożyczkę, będzie zobowiązany do oddania jej zgodnie z treścią zawartej z konsulem umowy. Konsul może również pomóc w nawiązaniu kontaktu z rodziną lub znajomymi w Polsce. W uzasadnionych przypadkach, jeżeli nie ma innych możliwości przekazania pieniędzy, konsul może wypłacić wnioskującemu kwotę, jaka zostanie wpłacona przez krewnych lub znajomych na konto Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie.
nd
Nino Dżikija
Polskie pieniądze mogą dostać rykoszetem
Niekorzystna zmiana umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a Cyprem, która obowiązuje od 1 stycznia tego roku, nie spowodowała lawinowego odwrotu polskich podmiotów od struktur optymalizujących podatki z wykorzystaniem rozwiązań cypryjskich. Jednorazowy podatek od depozytów zgromadzonych w bankach cypryjskich może więc uderzyć również w polskich rezydentów w tym kraju.
- Wciąż nie są znane szczegóły tego mocno kontrowersyjnego pomysłu. Jednak wydaje się, że jest poważne ryzyko, iż w przypadku środków znajdujących się na rachunkach w bankach cypryjskich, w tym posiadanych przez spółki cypryjskie należące do polskich rezydentów, może mieć miejsce tego rodzaju ekstraordynaryjne opodatkowanie - przyznaje Józef Banach, radca prawny, partner w InCorpore Banach Szczepanik Partnerzy.
Renata Dłuska, doradca podatkowy i radca prawny w MDDP, dodaje, że na stronie ministerstwa finansów Cypru jest jedynie lakoniczna informacja, że pobierany podatek będzie dotyczył depozytów w bankach cypryjskich.
- Oczywiście powstaje pytanie, czy działanie władz Cypru byłoby działaniem legalnym. Wątpliwości dotyczą tego, czy można wprowadzić podatek bez żadnego vacatio legis oraz czy można opodatkować środki zgromadzone na rachunku przed wdrożeniem nowych rozwiązań - przyznaje Renata Dłuska.
Co do zasady - dodaje nasza rozmówczyni - działanie cypryjskiego fiskusa nie jest zgodne z podstawowymi normami - jak chociażby niedziałanie prawa wstecz, zaufanie do organów państwa, które to normy są w naszej rzeczywistości prawnej absolutną podstawą.
- Pytanie, na ile te działania są usprawiedliwione cypryjską racją stanu. Wiadomo, że bez pomocy MFW i UE może dojść do upadku banków i większych strat podatników niż wartość nowego podatku - stwierdza Renata Dłuska.
Józef Banach zwraca uwagę, że jeśli podatek zostanie wprowadzony, to zaufanie inwestorów do systemu cypryjskiego znacząco spadnie.
- Możemy się spodziewać, że wykorzystywanie Cypru w strukturach optymalizacyjnych dokonywanych przez polskich rezydentów zostanie znacząco ograniczone - stwierdza nasz rozmówca. Przyznaje też, że w efekcie tego zamieszania wielu inwestorów, i to nie tylko polskich, już rozważa ograniczenie bądź całkowite wyjście ze struktur cypryjskich. W przekonaniu Józefa Banacha najbliższe działania władz cypryjskich będą kluczowe dla podejmowania ostatecznych decyzji w tego rodzaju przypadkach.
Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu