Nie tylko u nas bank centralny miesza się do polityki
Kryzys wzmocnił znaczenie i obudził ambicje szefów banków narodowych
Marek Belka najgorszym prezesem banku centralnego w Europie - napisał kilka dni temu BloombergView. Autor tekstu w komentarzowej części jednej z największych światowych agencji prasowych dowodził, że rozmowa szefa NBP z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem, w której prezes warunkuje wsparcie dla gospodarki w zamian za dymisję ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego, uwłacza niezależności samego Belki i powoduje, że powinien podać się do dymisji.
- Jest tylu złych szefów banków centralnych w Europie, że do opinii najgorszego Belce daleko - komentuje Lars Christensen, ekonomista Danske Banku z Kopenhagi. Zaznacza, że po publikacji podsłuchanej rozmowy Belka być może faktycznie będzie musiał ustąpić ze stanowiska, jednak powinien być rozliczany przede wszystkim z efektów prowadzonej przez NBP polityki pieniężnej. A tu z jednej strony mamy inflację wyraźnie poniżej celu banku centralnego (w maju ceny były o 0,2 proc. wyższe niż rok wcześniej, a celem NBP jest wzrost w okolicach 2,5 proc. w skali roku), ale z drugiej - przyspieszający wzrost gospodarczy.
Również Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, nie jest tak krytyczny, jak komentator BloombergView. - Dotąd cenzurki wystawiane Belce były pozytywne, trudno po jednej rozmowie całkowicie zmienić ocenę - mówi. W sporządzanym przez magazyn "Global Finance" rankingu bankierów centralnych Marek Belka w ostatnich dwóch latach dostawał ocenę "B" (w skali od "A" do "F", gdzie A jest wynikiem najlepszym). W ubiegłym roku w Europie wyprzedzili go tylko szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi i Erdem Başçi, gubernator banku centralnego Turcji. Tegoroczny ranking nie został jeszcze opublikowany.
Niska inflacja nie jest tylko polskim problemem. Na przykład w parlamencie Szwecji - mającej najdłuższą tradycję bankowości centralnej - pojawił się ostatnio pomysł niezależnego zbadania działalności Riksbanku, który doprowadził do pojawienia się deflacji (od półtora roku nie było miesiąca, w którym inflacja byłaby wyższa niż 0,1 proc.). Nasi rozmówcy wskazują, że rozmowa Belki z ministrem wpisuje się w zauważalny od kilku lat w różnych krajach rosnący wpływ bankierów centralnych na politykę.
- W trakcie kryzysu bankierzy centralni często działali jak strażacy: musieli gasić wybuchające co chwila pożary. Ale przez to ich znaczenie wzrosło. A dodatkowo pojawiły się ambicje wpływu na wydarzenia polityczne - mówi Lars Christensen. I przypomina pogłoski o wpływie EBC na odsunięcie Silvia Berlusconiego od władzy we Włoszech czy na zmiany rządów w Grecji. - Bank centralny działa w określonym otoczeniu politycznym. Żeby był skuteczny, jego działania mogą być w jakiś sposób koordynowane z polityką rządu, oczywiście z zachowaniem niezależności banku centralnego - wskazuje Grzegorz Maliszewski. Dodaje jednak, że rozmowa Belki z Sienkiewiczem "raczej nie mieści się w głównym nurcie działania banków centralnych".
"To dość niepokojące, że polityka pieniężna coraz bardziej wkracza na terytoria zarezerwowane dotychczas dla polityki budżetowej". Kto to powiedział? Nie kto inny, jak Marek Belka. W lutym, w wywiadzie dla DGP.
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu