Bezpieczeństwo to nie wszystko
Ciekawie wyglądała tegoroczna ewolucja w podejściu inwestorów do rynków wschodzących. Zaczęło się dość słabo. Na początku bieżącego roku pamięć o bardzo dobrych wynikach amerykańskiej giełdy osiągniętych rok wcześniej umacniała przekonanie, że również 2014 r. przebiegać będzie pod znakiem lukratywnych zysków w USA. Tym samym inwestorzy globalni niechętnie patrzyli na rynki wschodzące. I w sumie mieli rację. Bo po co ryzykować inwestycje gdzieś hen daleko, jeśli można dobrze zarobić u siebie w domu? Tymczasem pierwsze miesiące roku przyniosły pod tym względem zimny prysznic. Po pierwsze, gospodarka amerykańska wyraźnie spowolniła. I choć wszyscy podejrzewali, że spowolnienie to było uwarunkowane pogodowo (było zjawiskiem przejściowym), to nikt nie miał co do tego pewności. Pewności tej nie miał również Fed, który w odpowiedzi na pogorszenie fundamentów, złagodził swoją dotychczasową retorykę. Wprawdzie redukcja skupu aktywów pozostała bez zmian, ale kolejny krok w normalizacji amerykańskiej polityki pieniężnej, czyli pierwsze podwyżki stóp, został odsunięty ad Kalendas Graecas (czyli, jak mówią wtajemniczeni, przynajmniej do połowy 2015 r.). Po drugie, amerykańska giełda wyraźnie straciła wigor i choć pozostawała w pobliżu rekordowo wysokich poziomów, to nie chciała pokazywać większych wzrostów. W efekcie zobaczyliśmy splot trzech ważnych czynników. Po pierwsze, amerykański rynek giełdowy stracił na atrakcyjności (przynajmniej względem wybujałych oczekiwań); po drugie, nadpłynność systemu finansowego pozostawała bardzo wysoka; a po trzecie, koszty finansowania były niezmiennie bardzo niskie. Inaczej mówiąc, dużo taniego kapitału szukało miejsca, gdzie można by zarobić. Nie jest specjalnie zaskakujące, że w takich warunkach popularne stawały się te rynki, które dawały nadzieje na solidną stopę zwrotu. Czyli na przykład amerykański rynek wysoko oprocentowanych papierów dłużnych, dług południa Europy czy też - co za niespodzianka! - rynki wschodzące. Ale, tu istotna uwaga, inwestorów przyciągać zaczęły nie wszystkie rynki wschodzące, a jedynie starannie dobrana grupa krajów, dla których perspektywy inwestycyjne były najbardziej atrakcyjne. W efekcie nowymi pupilami rynkowymi stawały się takie miejscówki, jak Indonezja, Brazylia czy - z bliższych nam rejonów - Turcja.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.