Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lutowa "7" słabsza od listopadowej "13"

26 czerwca 2018

Ministerstwo Finansów znalazło kupców na papiery warte 282,2 mln zł

Na tle zwykłej oferty sprzedaż lutowej siódemki nie wypada źle: to była obligacja najczęściej kupowana w poprzednim miesiącu i wypracowała prawie 60 proc. całego wyniku na rynku detalicznym (w sumie prawie 475 mln zł). Ale gdy porównać ją do sprzedaży listopadowej trzynastki (czyli obligacji na 13 miesięcy z oprocentowaniem na poziomie 3 proc.), wypada raczej blado. Trzynastka sprzedała się aż za 874,3 mln zł. Dzięki temu ministerstwo ustanowiło rekord w wartości sprzedaży obligacji detalicznych (ponad 1,14 mld zł, licząc razem ze standardowo sprzedawanymi papierami) i ogłosiło sukces. Przede wszystkim - mówili przedstawiciele MF - sprawdziliśmy głębokość rynku detalicznego i wiemy już, że możemy wykorzystywać jednorazowe niestandardowe emisje do pozyskiwania pieniędzy na finansowanie deficytu, zamiast sprzedawać w tym celu dużym inwestorom instytucjonalnym np. bony skarbowe.

- W porównaniu z wynikami sprzedaży listopadowej trzynastki sprzedaż lutowej siódemki dała ciekawy wynik analityczny. Okazało się, że nasi nabywcy skłonni są zaakceptować nieco dłuższy okres oszczędzania w zamian za wyższe oprocentowanie, przy czym ten najbardziej pożądany okres oszczędzania wydaje się zbliżony do jednego roku - komentował wyniki Piotr Marczak, dyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów. Według niego MF weźmie to pod uwagę przy konstruowaniu kolejnych niestandardowych ofert.

Resort finansów oficjalnie jest zadowolony z wyników i twierdzi, że co do głównych założeń jego strategia się sprawdza: klienci kupują obligacje o krótszym terminie od standardowego (2 lata). Ale analitycy nie kryją rozczarowania.

- W listopadzie wydawało się, że eksperyment się powiódł. Teraz raczej trudno o optymizm - mówi Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Wyniki sprzedaży w lutym nazywa zaskakująco słabymi. Bo konstrukcja oferty - obiektywnie - nie była zła. MF zbierało pieniądze na stosunkowo krótki termin (7 miesięcy) i dawało oprocentowanie porównywalne z bankowymi lokatami. Odsetki płacone przez ministerstwo od lutowej siódemki to 2,62 proc. w skali roku. A średnie oprocentowanie półrocznej bankowej lokaty wynosiło - według danych zebranych przez Open Finance - także 2,62 proc.

- Oczywiście znajdziemy depozyty bankowe, które pozwolą zarobić więcej. Może jest tak, że środki znów zaczęły trafiać do banków. Może klienci oswoili się z niskim oprocentowaniem depozytów. Trudno to jednak wytłumaczyć - mówi.

Ekspert spekuluje, że być może ministerstwo popełniło błąd, wychodząc na rynek z drugą niestandardową ofertą tak szybko. - Trudno nazwać okazjonalnym coś, co jest sprzedawane co dwa miesiące. Być może MF przesadziło z częstotliwością i teraz jednak poczeka dłużej z kolejną emisją tego typu - mówi. I podaje jeszcze inny trop: konstrukcja, która bezpośrednio nawiązuje do bankowej lokaty progresywnej, czyli takiej, w której odsetki rosną z upływem czasu. Zdaniem Sadraka wzorowanie się na bankach to nie najlepszy pomysł. Tym bardziej że zasada progresywnego oprocentowania sprawia, że nieopłacalne staje się wyjście z inwestycji przed terminem. W przypadku lutowej siódemki przez pierwszy miesiąc oprocentowanie wynosi tylko 1 proc., a przez kolejnych pięć - jedynie 2 proc.

@RY1@i02/2014/047/i02.2014.047.00000150b.101.gif@RY2@

Wyniki sprzedaży detalicznych obligacji Skarbu Państwa

Marek Chądzyński

 marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.