Dziennik Gazeta Prawana logo

Turecka gospodarka ofiarą Fed i własnych polityków

27 czerwca 2018

Premier Erdogan boi się spowolnienia gospodarczego przed tegorocznymi wyborami

Turecka lira - druga najmocniej tracąca na wartości waluta świata w tym roku - nieznacznie odrabiała wczoraj straty w oczekiwaniu na nadzwyczajne posiedzenie banku centralnego. Jednak podniesienie stóp procentowych, czego powszechnie się spodziewano, nie rozwiąże problemów tureckiej gospodarki.

Od początku roku lira straciła 5,9 proc. w stosunku do dolara. Po części jest to spowodowane tym, że w związku ze spodziewanym ograniczeniem przez Fed programu skupowania obligacji inwestorzy generalnie wycofują się z rynków wschodzących - na czym traci również złoty - ale Turcja dostarcza im też własnych powodów do obaw. W grudniu z rządu Recepa Tayyipa Erdogana ustąpiło trzech ministrów zamieszanych w wielką aferę w sektorze budowlanym, który jest jednym z fundamentów tureckiej gospodarki.

Bank centralny tydzień temu pozostawił stopy na niezmienionym poziomie, ale ponieważ interwencje na rynku walutowym nie zatrzymały deprecjacji liry, zdecydował się na nadzwyczajną sesję. Decyzja o podniesieniu bądź nie stóp procentowych miała zostać ogłoszona wczoraj około północy, czyli już po zamknięciu giełd, ale analitycy nie mieli wątpliwości, że jest to nieuniknione - takiej odpowiedzi udzielili przedstawiciele 29 z 30 tureckich i międzynarodowych banków przepytanych przez Reutersa. Sugerował to też szef banku centralnego Turcji Erdem Basci.

Problem w tym, że taka decyzja byłaby nie na rękę Erdoganowi. Podniesienie stóp powinno zatrzymać spadek kursu liry i zahamuje inflację, która ma wynieść na koniec roku 6,6 proc., ale też spowoduje spowolnienie wzrostu PKB. A ten wprawdzie będzie wyższy niż w zeszłym roku i wyniesie 4 proc., ale to wciąż daleko do wyniku z lat 2010-2011, gdy turecka gospodarka rozwijała się z prędkością 8 proc. rocznie. Spowolnienie jest tym bardziej niekorzystne dla rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), że czekają ją wybory. 30 marca lokalne, a w sierpniu prezydenckie, w których zresztą Erdogan może wystartować osobiście. Tymczasem zeszłoroczne protesty na placu Taksim w Stambule pokazały, że AKP nie cieszy się już tak bezwarunkowym poparciem, jak jeszcze kilka lat wcześniej.

Dlatego premier próbował naciskać na władze banku centralnego, mówiąc, że podniesienie stóp jest nieislamskie, a wspierające go media pisały o szantażu ze strony nowojorsko-londyńskiego lobby. Ale tego typu presja stawia pytania o niezależność banku centralnego, co tym bardziej odstrasza inwestorów. - Ze wszystkich rynków wschodzących Turcja jest chyba najbardziej podatna na zawirowania. Jej problemem jest brak przejrzystości w polityce. Kiedy problem polityczny jest sprzężony z rynkowym, to sygnał, by wycofywać pieniądze - mówił Nigel Rendell z firmy doradczej Medley Global Advisors.

Premier ma chrapkę na fotel prezydenta. Wybory w sierpniu

@RY1@i02/2014/019/i02.2014.019.000000700.803.jpg@RY2@

ap

Recep Tayyip Erdogan nie ma już takiego poparcia jak w 2010 r.

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.