Głębokie piętno konfliktów zbrojnych
Ukraina, Syria, Irak, Jemen, Nigeria czy Korea Północna. Te państwa miewają czasami większe znaczenie dla sytuacji na światowych rynkach niż Stany Zjednoczone czy Unia Europejska
Niepokoje i konflikty zbrojne od zawsze psuły szyki posiadaczom papierów wartościowych i mocno odciskały się na rynkach surowców. W ostatnich latach przykładów na to mamy aż nadto.
- W zeszłym roku w 2014 r. inwestorzy z warszawskiego parkietu byli wielokrotnie świadkami istotnych przecen związanych z wydarzeniami na Wschodzie - mówi Kamil Rusak, analityk Union Investment TFI. - Po udzieleniu przez parlament Rosji zgody prezydentowi kraju na użycie siły wobec Ukrainy indeks WIG20 tracił w ciągu jednego dnia ponad 5 proc. Istotne przeceny towarzyszyły również późniejszym walkom w Odessie, zaatakowaniu przez Rosjan Nowoazowska, czy z drugiej strony, początkowo nieśmiałym reakcjom Zachodu - dodaje.
- W oczach międzynarodowych inwestorów jesteśmy jednym z krajów w koszyku państw Europy Środkowo-Wschodniej - mówi nam Marcin Bogusz, doradca inwestycyjny z domu maklerskiego HFT Brokers. - Podobnie, jak dla nas nie ma większej różnicy między Filipinami, Malezją i Tajlandią, tak np. amerykańscy gracze traktują Polskę, Czechy i Węgry. Dla nich ważne jest to, że za naszą wschodnią granicą dzieje się coś niepokojącego, co może rodzić ryzyko i dlatego wyprzedają papiery wartościowe z regionu, zarówno akcje, jak i obligacje - tłumaczy ekspert.
Identyczne obserwacje ma Grzegorz Dobek, doradca inwestycyjny z Copernicus Capital TFI, który podkreśla, że zagraniczni inwestorzy po skalkulowaniu ryzyka wyraźnie odstawili nasz rynek na boczny tor. To z powodu zauważalnego ich braku na warszawskim parkiecie GPW, zwłaszcza na tle Europy Zachodniej i USA, była bardzo słabym rynkiem. W czasach gdy tamtejsze indeksy biły kolejne rekordy wszech czasów, u nas panowały marazm i stagnacja. - Można to wiązać z sytuacją na Ukrainie, a nasz parkiet szczególnie nerwowo reagował na wydarzenia za naszą wschodnią granicą wiosną zeszłego roku - zauważa Dobek. W ciągu trzech tygodni na przełomie lutego i marca WIG20 stracił 7,3 proc., a WIG spadł o ponad 8,4 proc.
- W Polsce najbardziej ucierpiały akcje spółek prowadzących działalność w Rosji i na Ukrainie. Jest tych spółek całkiem sporo na GPW - dodaje Wojciech Juroszek, zarządzający w AgioFunds TFI.
Kryzys odcisnął się nie tylko na rynkach kapitałowych, ale spowodował również drastyczną przecenę walut zarówno ukraińskiej, jak i rosyjskiej. Jednocześnie jednak, także waluty środkowoeuropejskich krajów, które nie są bezpośrednio zaangażowane w ten konflikt, bardzo straciły na wartości. To również uboczny skutek odpływu zagranicznego kapitału.
Z globalnego punktu widzenia wojna rosyjsko-ukraińska to jednak tylko jeden, i to być może nie najistotniejszy konflikt zbrojny, z jakim mamy obecnie do czynienia. Owszem, ma on znaczenie regionalne i powoduje regionalne skutki na rynkach kapitałowych i finansowych, w innych częściach świata borykamy się jednak z kryzysami, które nie tylko dołują ceny akcji na lokalnych giełdach i lokalne waluty, ale dodatkowo wywołują zawirowania na rynku surowców. A to ma już znaczenie poważniejsze, niż tylko regionalne.
W ostatnich tygodniach w centrum uwagi inwestorów znalazł się Jemen, w którym wybuchła wojna domowa. Nie jest to wprawdzie znaczący producent ropy naftowej (pod względem wydobycia znajduje się dopiero w piątej dziesiątce, jednak kluczowe znaczenie ma jego położenie geograficzne. - Jemen leży nad Morzem Czerwonym i Zatoką Adeńską w północno-zachodniej części Oceanu Indyjskiego. Właśnie tamtędy biegnie najkrótsza droga morska z rejonu Zatoki Perskiej na Morze Śródziemne. Tym szlakiem codziennie płynie do Europy prawie 4 mln baryłek ropy - tłumaczy Piotr Krawczyński z TFI PZU. - Dlatego działania zbrojne w tym rejonie wzbudziły poważne obawy o ciągłość dostaw surowca z Bliskiego Wschodu - dodaje.
Informacje o jemeńskiej wojnie domowej i militarnym zaangażowaniu się w nią sąsiednich państw, głównie Arabii Saudyjskiej, spowodował radyklany wzrost kursu ropy. O skali problemu najlepiej może świadczyć to, że jednego tylko dnia cena baryłki na giełdzie w Nowym Jorku wzrosła o ponad 50 dol.
Zdaniem Bogusza obawy inwestorów są również związane z ryzykiem rozlania się wojny na sąsiednie kraje. - Mieliśmy już w ostatnim czasie sporo tego typu przykładów, choćby słynna arabska wiosna. Nie bez znaczenia jest też to, że ostatnio konflikty zbrojne mają tendencję, by trwać dłużej - zauważa doradca z HFT Brokers.
Kolejny problem tego regionu to Państwo Islamskie. W opinii analityków rynki wciąż zadają sobie pytanie, w jakim kierunku rozwijać się będzie tam sytuacja i jakie znaczenie syryjski kryzys może mieć dla całego regionu. Z drugiej strony nie mniej katastroficzna jest sytuacja humanitarna w Nigerii, Nigrze czy Kamerunie, gdzie - z identycznych pobudek, co Państwo Islamskie w Syrii i Iraku - terror sieją bojówki ugrupowania Boko Haram. Jednak ewidentny kryzys w Afryce Środkowej nie powoduje szczególnych reperkusji na rynkach kapitałowych i finansowych. - Różnica polega na tym, że Afryka to dla rynków wciąż kontynent nieodkryty. Tamtejsze państwa nie są, w rozumieniu agencji ratingowych, gospodarkami inwestycyjnymi - wyjaśnia Marcin Bogusz.
Od dziesięcioleci z kryzysem mamy też do czynienia na Półwyspie Koreańskim. Reżim w Pjongjangu zagraża nie tylko swojemu bezpośredniemu sąsiadowi z Południa, ale również nieodległej Japonii. I choć to zagrożenie wydaje się realne, ani seulska, ani tokijska giełda nie jest wcale w permanentnym kryzysie. - Skutki konfliktu są najdotkliwsze zaraz po tym, gdy wybucha, a wraz z upływem czasu konflikt coraz bardziej powszednieje inwestorom, staje się stałym czynnikiem ryzyka, pewnego rodzaju normalnością - dodaje doradca HFT Brokers.
@RY1@i02/2015/103/i02.2015.103.214000100.802.jpg@RY2@
Konflikty powodują chaos a rynkach
Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu