Nie możemy błądzić w gąszczu przepisów
PATRONAT Polska powinna zrobić wszystko, aby przyciągnąć kapitał z zagranicy, ale też stworzyć jak najlepsze warunki dla krajowych inwestorów
Wszystkie kraje, którym po drugiej wojnie światowej udało się wejść do ekstraklasy globalnych gospodarek, przeszły tę samą drogę - od nieskomplikowanych towarów, przede wszystkim odzieży, do produktów nowoczesnych technologicznie, tj. elektroniki. Tak było w przypadku Korei Południowej, Tajwanu i Singapuru. Tą drogą następnie podążyły Chiny, a teraz stara się wejść na nią Wietnam.
W każdym z tych krajów rozwój był możliwy dzięki inwestycjom. Nie inaczej jest w przypadku Polski, która również znajduje się w przejściowym okresie rozwoju. Oczywiście kluczowy z punktu widzenia gospodarczego jest również charakter tych inwestycji. - On się musi zmienić z odtworzeniowego na proinnowacyjny - powiedział były minister gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzy Hausner podczas debaty "Makroekonomiczne uwarunkowania rozwoju gospodarczego", która odbyła się wczoraj podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. - Konkurencyjność polskich firm w trzech czwartych opiera się na cenie, a tylko w jednej czwartej na jakości. Oczywiście są branże, w których te proporcje są inne, niemniej jednak nie ma takiej, w której jakość jest na pierwszym miejscu - stwierdził profesor.
Hausner zwrócił uwagę, że - paradoksalnie - chociaż wyniki finansowe przedsiębiorstw w Polsce są znakomite, to tempo inwestycji spada. Winą za ten stan rzeczy obarczył niesprzyjający klimat inwestycyjny, w tym uwarunkowania prawne. Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej Andrzeja Zwary polskiemu prawu wciąż brakuje stabilności i czytelności przepisów. - Doskonałym przykładem jest prawo budowlane - dziedzina, w której w ogóle nie mamy do czynienia z czytelnością. Jeśli inwestor negocjuje z biurem planowania, ale jednocześnie biuro planowania kłóci się z konserwatorem zabytków, to inwestor staje się przedmiotem gierek biurokratycznych - stwierdził prawnik, dodając, że kluczowe dla dalszego rozwoju jest takie usprawnienie administracji rządowej i samorządowej, aby pomagała zwłaszcza małym i średnim przedsiębiorcom sprawnie się poruszać w gąszczu przepisów.
Andrzej Rzońca, były członek Rady Polityki Pieniężnej, stwierdził jednak, że - jak uczy doświadczenie - polityka nie powinna przesądzać o kierunku inwestycji. W związku z tym kluczowe jest, aby państwo zapewniło doskonałe warunki do inwestowania w ogóle, a nie tylko w wybranych przez siebie obszarach. - W latach 80. XX w. inwestycje stanowiły jedną czwartą PKB Polski, a mimo to gospodarka się kurczyła. Z kolei w następnych dwóch dekadach ich udział spadł do jednej piątej PKB, ale gospodarka rozwijała się znakomicie - powiedział ekonomista.
Z tym stanowiskiem zgodził się prof. Dariusz Filar, również były członek Rady Polityki Pieniężnej, który nawiązał do planu Morawieckiego, uznając pewne jego elementy za niepokojące. - Mamy odbudować przemysł stoczniowy w Szczecinie. Zrobimy to w ten sposób, że powstanie tam 10 promów dla państwowych przewoźników pomimo tego, że wszystkie analizy ruchu pasażerskiego na Bałtyku wskazują, iż nie będzie w najbliższych latach zapotrzebowania na nowe jednostki tego typu - stwierdził.
Uczestnicy debaty wysłuchali także słów Klausa Reglinga, prezesa Europejskiego Mechanizmu Stabilizującego, specjalnego funduszu powołanego na kanwie kryzysu zadłużeniowego, który finansuje pakiety ratunkowe dla państw - członków strefy euro, które znalazły się w opałach. - W połowie tego stulecia gospodarka europejska będzie stanowić tylko 9 proc. światowej gospodarki. To oznacza, że nasz kontynent ryzykuje utratę wagi na globalnej scenie. Dlatego musimy działać razem - powiedział niemiecki ekonomista.
Regling wyraził nadzieję, że Polska przyjmie w końcu wspólną walutę. - Euro to najbardziej udany owoc integracji europejskiej. W wielu krajach jest bardziej popularny niż sama Unia Europejska - mówił prezes EMS. Wskazywał, że w przeciwieństwie do tego, co uważają osoby krytyczne względem sposobu, w jaki kraje strefy euro obeszły się z Grecją, dla rządu w Atenach koszt pieniądza z EMS jest czterokrotnie niższy od finansowania pozyskanego z MFW. Dodał również, że w świetle sceptycyzmu niektórych państw odnośnie ściślejszej integracji Europa wielu prędkości jest drogą naprzód.
Konkurencyjność polskich firm w trzech czwartych opiera się na cenie
@RY1@i02/2016/114/i02.2016.114.000001400.805.jpg@RY2@
europejski kongres finansowy
Uczestnicy wczorajszej debaty "Makroekonomiczne uwarunkowania rozwoju gospodarczego"
Jakub Kapiszewski
@RY1@i02/2016/114/i02.2016.114.000001400.806.jpg@RY2@
@RY1@i02/2016/114/i02.2016.114.000001400.807.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu