Unijne standardy to podstawa
Europę zbudowano, jak się mawia w Unii, wokół rolnictwa i wspólnej polityki rolnej. Nasza branża rolna jest dobrze rozwinięta, a Europa jest największym eksporterem świata. Jeszcze 60 lat temu było inaczej. Dzięki Ukrainie pozycja Europy jeszcze się wzmocni. Problemem w przypadku Ukrainy jest jednak nastawienie Komisji Europejskiej. Zielony Ład i strategia „od pola do stołu” mają na celu ograniczenie produkcji w porównaniu z obecnym poziomem eksportu. To istotne wyzwanie. My jako rolnicy nie zgadzamy się z propozycjami KE. Chcemy utrzymać obecny kapitał produkcyjny.
W przypadku Ukrainy musimy być otwarci na produkcję i eksport do Afryki czy Azji, bo tylko my możemy dostarczyć tym regionom niezbędne zboża. Wojna całkowicie zniszczyła tradycyjne relacje handlowe. Dziś zboże z Odessy eksportuje się do Gdańska lub do Niemiec, a stamtąd drogą morską wokół całej Europy aż do krajów Morza Śródziemnego. To bardzo kosztowne. Oczywiście eksporterzy ukraińskich zbóż woleliby sprzedawać je w Polsce, bo koszty dalszego transportu są zbyt wysokie. To poważny problem. Dlatego popieramy działania podejmowane od trzech miesięcy w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej w celu stworzenia skutecznego korytarza transportu kołowego bez zakłóceń rynku.
Średnie polskie gospodarstwo nigdy nie będzie tak duże jak ukraińskie. Polskie ubojnie drobiu są mniejsze od ukraińskich. W Polsce, podobnie jak we Francji, chcemy mieć gospodarstwa stosownej wielkości. Wielkie farmy to dla nas nieuczciwa konkurencja z uwagi na koszty produkcji i stosowaną praktykę, a czasem tylko ze względu na skalę. Podobnie jak w innych branżach, mniejszy podmiot nie może konkurować z gigantem. Dlatego w przyszłości Ukraina musi przyjąć europejskie standardy w zakresie nawozów, technologii nasiennictwa, wielkości gospodarstw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.