Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rubel pikuje. Ale czy Rosja też?

8 września 2023
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Informacje o słabnącym rublu w naturalny sposób ożywiły na Zachodzie (a i u nas) stare nadzieje na to, że Rosja się sypie. Co się tam właściwie dzieje? Czy faktycznie zaczyna pękać ekonomicznie?

W połowie sierpnia wartość rosyjskiej waluty spadła poniżej ważnej psychologicznie granicy 100 rubli za dolara. Rosyjski bank centralny zmobilizował siły i setkę obronił. W efekcie dziś dolar kosztuje ok. 97 rubli. Zagrożenie dalszą deprecjacją waluty wisi jednak nad Rosją. Zwłaszcza że trend jest wyraźny. Mniej więcej od grudnia 2022 r. jej waluta stale się osłabia. Z poziomu 60 rubli za dolara u schyłku 2022 r. doszła do setki w sierpniu. To wciąż daleko od rekordowych 135 rubli za dolara notowanych tuż po rozpoczęciu inwazji Putina na Ukrainę (marzec 2022 r.). Ale jednocześnie rosyjska waluta jest w dużo gorszej sytuacji niż przez większą część poprzedniego roku. Wtedy bowiem wydawało się, że tarcza pieniężna dobrze chroni gospodarkę przed sankcjami. I że Putin może się śmiać Zachodowi w twarz.

Ta najnowsza deprecjacja rubla to naturalna konsekwencja tego, że oto odwracają się trendy ekonomiczne, które uruchomił wybuch wojny w Ukrainie. Gdy Putin ruszył na Kijów, Zachód zaczął (powoli, ale jednak konsekwentnie) odpowiadać sankcjami ekonomicznymi. Na początek ograniczono eksport towarów do Rosji. A ponieważ nie towarzyszyła temu natychmiastowa rezygnacja z importu rosyjskich surowców, to nic dziwnego, że bilans handlu zagranicznego Moskwy napęczniał jak stodoły po wyjątkowo udanych żniwach. Na dodatek Putin zażądał płacenia za gaz w rublach. Co zapewniło popyt na rosyjską walutę i sprawiło, że po chwilowym szoku odbudowała się ona do przedwojennych poziomów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.