Bez nakładów nie ma rozwoju
Piętą achillesową naszej gospodarki są słabe inwestycje. Jeśli prywatny kapitał nie zacznie zwiększać wydatków, to o szybkim tempie wzrostu możemy zapomnieć
Już dwa lata trwają utyskiwania na to, że inwestycje, szczególnie te z sektora prywatnego, są wciąż słabe i nie napędzają tak dynamicznie wzrostu gospodarczego, jak powinny. O ile inwestycyjną recesję w 2016 r. można było tłumaczyć głównie przerwą między dwiema wieloletnimi unijnymi perspektywami finansowymi, to powolne wspinanie się dynamiki nakładów na środki trwałe w ubiegłym roku każe się zastanowić, czy przyczyna flauty w inwestycjach nie jest głębsza.
Okazją do tego będzie 10. jubileuszowa edycja Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. W ramach dziesiątek debat, sesji i paneli dyskusyjnych przewidziano również dyskusję poświęconą inwestycjom i to nie w ujęciu lokalnym, ale w kontekście całego regionu Europy Centralnej.
Z punktu widzenia państwa pobudzenie krajowych inwestycji to klucz do utrzymania szybkiego tempa wzrostu w najbliższych latach. W ostatnich kwartałach koniunkturze gospodarczej sprzyjała silna konsumpcja prywatna, trudno jednak oczekiwać, aby taki stan mógł trwać wiecznie. Dlatego drugi silnik w postaci rosnących nakładów musi zacząć równo pracować.
Inwestycje są też w centrum rządowej strategii rozwoju. Premier Mateusz Morawiecki postawił sobie za cel, że ich wartość w połowie przyszłej dekady wynieść 25 proc. PKB. Samymi inwestycjami publicznymi nie uda się osiągnąć tego poziomu, tym bardziej że punkt startu jest dość nisko - stopa inwestycji spadła w ubiegłym roku do 17,7 proc. i jest najniższa do przeszło dwóch dekad. Dlatego rząd stworzył Polski Fundusz Rozwoju, który ma pobudzać nie tylko państwowe aktywa, ale również mobilizować prywatne podmioty. Paweł Borys, prezes PFR, podczas dyskusji będzie mógł się pochwalić projektami, które realizuje zarządzany przez niego fundusz i opowiedzieć o nowym pomyśle na budowę krajowych oszczędności, który w ciągu najbliższych tygodni ma w formie ustawy trafić do parlamentu. Chodzi o pracownicze plany kapitałowe, które - oprócz zapewnienia przyszłym seniorom ekstrapieniędzy na emeryturę - mają dać również zastrzyk nowego finansowania dla polskiego rynku kapitałowego i całej gospodarki.
Jerzy Kwieciński, szef resortu inwestycji i rozwoju, Stepan Kubiv, pierwszy wicepremier, minister rozwoju gospodarczego i handlu Ukrainy oraz Rokas Masiulis, minister transportu i komunikacji Litwy będą mogli wymienić się doświadczeniami ze swoich krajów i porozmawiać o priorytetach inwestycyjnych w regionie, źródłach ich finansowania nie tylko na krajowym podwórku, ale również z wykorzystaniem stworzonych w tym celu międzynarodowych instytucji.
Jeśli chodzi o przyczyny słabych inwestycji w naszym kraju, wciąż żywa jest dyskusja, czy nie zaszkodziło im państwo. Z jednej strony mieliśmy niepewność co do planów gospodarczych nowej ekipy rządzącej po wyborach, a z drugiej wiele istotnych zmian w przepisach. To mogło wywołać niepewność i wstrzymywanie się z wielkim wydawaniem w firmach.
Co doskwiera biznesowi i jakich inwestycji potrzebuje polska gospodarka, dowiemy się od prezesa Asseco Poland Adama Górala, Marka Cywińskiego, prezesa Kapscha czy Sanjaya Samaddara, szefa ArcelorMittal Poland.
Niewątpliwie nasza gospodarka potrzebuje więcej nakładów na badania i rozwój, inwestycji w projekty nowoczesne i innowacyjne, abyśmy pozbyli się etykietki montowni dla Europy Zachodniej.
Do panelu dyskusyjnego zaproszony został również Justin Yifu Lin, były główny ekonomista Banku Światowego, którego poglądy trafiły na podatny grunt nie tylko w Polsce, ale też w wielu krajach regionu, w których zaczyna się podważać dogmaty stojące u podstaw polityk gospodarczych przed kryzysem. Yifu Lin swoją teorią Nowej Ekonomii Strukturalnej uwiódł premiera Mateusza Morawieckiego. Chiński ekonomista przekonuje, że państwo ma do odegrania dużą rolę w gospodarce i powinno dawać impuls do inicjowania takich inwestycji, które pozwolą nam się specjalizować w określonych branżach i w ten sposób budować międzynarodowe przewagi konkurencyjne. W Polsce lista takich obszarów gospodarczych jest tworzona i zamiast konkurować w przyciąganiu kapitału tanią siłą roboczą, chcemy być centrum usług biznesowych, regionalnym hubem dla innowacji i start-upów oraz producentem coraz bardziej złożonych towarów, a nie jedynie komponentów i podzespołów dla zachodnich koncernów.
@RY1@i02/2018/092/i02.2018.092.05000020a.801.jpg@RY2@
Bartek Godusławski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu