Małe śniadanie z dużą marżą
PIERWSZY POSIŁEK jest dla Polaków ważny. Firmie cateringowej może dać nawet 20 - 30 proc. zysku
Subway i Starbucks, sieci sprzedające produkty śniadaniowe, po raz pierwszy w historii znalazły się w pierwszej trójce zestawienia firmy Technomic, przedstawiającego 500 największych pod względem sprzedaży sieci restauracji na świecie. Z czołówki wypadły Burger King i Wendy’s, serwujące szybkie, wysokokaloryczne obiady.
Sieci fast foodów dawno dostrzegły śniadaniową niszę. Segment odpowiadający za jedną czwartą przychodów popularnych sieci w najlepszych okresach generował aż ponad 40 proc. zysków. W czym tkwi tajemnica tego wyniku? Produkty śniadaniowe są znacznie tańsze od obiadowych i można je sprzedać z większą marżą.
Śniadania to ciekawe pole działania dla firm cateringowych. Jest to działalność ściśle lokalna, obejmująca maksymalnie teren jednego miasta czy nawet dzielnicy. Jeżeli w pobliżu znajdują się biurowce lub budowy, najbardziej oczywiste jest przygotowywanie kanapek dla pracujących tam osób. Miejsce ich przygotowania musi mieć jednak audyt sanepidu. Zwykła kuchnia w mieszkaniu ma na to małe szanse.
Jeśli w okolicy znajdują się przede wszystkim osiedla, specjaliści polecają dostarczanie pod drzwi produktów śniadaniowych. Do tego nie potrzeba zgody sanepidu. - Zapotrzebowanie na tego typu usługi z każdym miesiącem jest coraz większe - mówi Joanna Cichocka, właścicielka warszawskiego Śniadanka.pl.
Nakłady na rozpoczęcie biznesu powinny zamknąć się w 5 - 7 tys. zł (nie licząc auta). Konieczna jest inwestycja w reklamę. Najskuteczniejsze w tej branży są ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych. Za 500 - 700 zł można ich wydrukować tysiąc. Kolportaż kosztuje 10 - 20 groszy za sztukę. Z tysiąca ulotek powinno być 50 - 60 kontaktów, z tego około połowy powinno skutkować zamówieniem.
Najskuteczniejszym kanałem składania samych zamówień jest internet. Konieczna więc będzie firmowa strona. Może być prosta i wykonana we własnym zakresie. Koszt wykonania zlecenia na zewnątrz nie powinien przekroczyć 500 - 700 zł. Trzeba też zadbać o pozycjonowanie w wyszukiwarkach (120 - 140 zł rocznie).
Oczywiście do rozwożenia produktów konieczny jest samochód. Na początek osobowe auto powinno wystarczyć; używane kombi można kupić za 5 - 15 tys. zł.
Ważne jest opracowanie dającego szanse na zysk, a jednocześnie konkurencyjnego cennika. W produkty należy zaopatrywać się w specjalistycznych hurtowniach spożywczych, więc na wejściu można zaproponować takie marże, jakie są doliczane w przeciętnym osiedlowym sklepiku (20 - 25 proc.). Jeżeli zamówienia się pojawią, marże można zwiększać.
Aby interes miał perspektywy rozwoju, firma powinna mieć co miesiąc 25 - 30 stałych odbiorców zamawiających za przynajmniej 25 - 35 zł dziennie. Przychody wyniosą wtedy od 15 do 26 tys. zł, a zarobek brutto 4 - 8 tys. zł. Oczywiście przy założeniu, że działalność będzie wykonywana osobiście.
Ten biznes ma jednak poważny minus: produkty muszą być u klientów między 7 a 9 rano. Dlatego codzienną pracę trzeba zaczynać między 3.30 a 4 rano.
@RY1@i02/2011/086/i02.2011.086.130.002a.001.jpg@RY2@
Odbiorcy zestawów śniadaniowych
Aleksandra Kozicka-Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu