Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Mobilność na wiele sposobów

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Kioski z kawą, riksze z hot dogami, wózki z lodami - mobilna gastronomia to dobry pomysł na własny biznes. Można go sfinansować z unijnych funduszy, a z czasem rozwinąć w dobrze prosperującą firmę

Gastronomię na kółkach mieliśmy już w PRL-u - wystarczy przypomnieć saturatory czyli wózki z wodą sodową z sokiem. Teraz jednak przeżywa prawdziwy boom, bo koszty inwestycji są niskie - odpada kwestia opłat za lokal. Na start liczy się dobry pomysł. Znalezienie takiego produktu, którego jeszcze na rynku nie ma, jest bardzo trudne, bo wydaje się, że mamy już wszystko. Poza tym nowość może wcale nie przypaść do gustu klientowi. Może więc lepiej na początku zaproponować już coś znanego, ale inaczej to sprzedać - na przykład oferując wysoką jakość za niższą cenę.

Kawa na wynos

- Widzieliśmy, jak w Nowym Jorku Amerykanie chętnie kupują kawę w stojących na ulicach kioskach. Mimo że z termosu, jest naprawdę dobra i przy okazji tania. Postanowiliśmy przeszczepić ten pomysł na nasz grunt - opowiada Sebastian Starzyński, właściciel pierwszego w Polsce konceptu nastawionego na serwowanie kawy wyłącznie na wynos. Kuzyn Adam wraz z żoną Sebastiana, Ewą, wzięli udział w projekcie Warszawa Stolicą Ambitnego Biznesu, realizowanym przez Akademię Leona Koźmińskiego w partnerstwie z urzędem miasta. W szkoleniach z zakresu przedsiębiorczości, zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej uczestniczyło 357 osób. Wsparcie kapitałowe w formie dotacji otrzymały 72, które jednocześnie objęte zostały doradztwem indywidualnym. - Nasz biznesplan się spodobał, więc dostaliśmy dofinansowanie - były to pieniądze unijne, bo cały projekt miał dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Społecznego - wyjaśnia Starzyński.

- Dodatkowym wsparciem była dla nas wygrana w jeszcze innym konkursie na projekt działalności gospodarczej, organizowanym przez Raiffeisen Bank - dodaje Ewa Starzyńska, dziś dyrektor operacyjny firmy Coffee Day. W sumie na rozruch mieli 100 tys. zł. Sebastian, który wcześniej wprowadzał do Polski restauracje Subway, decydując się na własną działalność, znał już dobrze ten sektor rynku. Mimo to, nim postawił na warszawskim Żoliborzu pierwszy kiosk na kółkach z logo Coffee Day, zrobił dodatkowe badania rynku. - Chciałem ocenić różne dostępne mieszanki kaw, ciastka i oczywiście sprawdzić, jakie ceny zaakceptuje klient. Liczyła się też lokalizacja, która przyniesie odpowiednie obroty. Gdy skończymy dopracowywanie naszego konceptu, zaczniemy działać na szerszą skalę - wyjaśnia Starzyński. Już teraz małżeństwo myśli o przyszłości: kolejnych kioskach, również w innych miastach, franszyzie i znalezieniu inwestora. A jednocześnie, oprócz kawy, która rzeczywiście smakuje jak w Starbucksie, wprowadza inne produkty: ciastka, kanapki, lody i zimne napoje.

Kukurydza i inne

Jeśli ktoś nie ma pomysłu ma własny biznes na kółkach, może wejść w już istniejący. Na przykład Fun Foods Polska Sp. z o.o. ze Swarzędza, firma z 18-letnim stażem na rynku, proponuje współpracę na zasadzie franszyzy przy sprzedaży kukurydzy cukrowej. Trzeba mieć tylko wybraną, atrakcyjną lokalizację i pieniądze na pakiet startowy (w wersjach Mini Start 3999 zł, Basic 5999 zł, Premium 13 999 zł). W zamian firma oferuje know-how, wózek, materiały propagandowe, streamer, a więc urządzenie do przygotowywania kukurydzy, oraz kubeczki do sprzedaży produktu i określoną ilość kukurydzy do obróbki. A przede wszystkim znane już logo - "Magiczna kukurydza". Narzuca też cenę za kubeczek kukurydzy - 5 zł. Od 2006 r. działa też New York Hot Dog. Firma zaczynała od zera - dziś ma wózki w największych centrach handlowych kraju. Oferując współpracę na zasadzie franczyzy, daje w zamian: markę, pomysł, recepturę, wózek, szkolenia i pełne zaopatrzenie. Pomaga też w znalezieniu lokalizacji.

Co ciekawe, również wybrane sieci oprócz lokali w stałych miejscach dywersyfikują działalność i oferują sprzedaż z punktów mobilnych. Taki eksperyment zrobiła na przykład firma Da Grasso z Aleksandrowa Łódzkiego, mająca ponad 200 pizzerii i restauracji w 150 miastach Polski, stawiając swój punkt mobilny nad morzem, w Mielnie. To dobry pomysł dla tych, którzy chcą wyjść do ludzi.

Z wózkiem na imprezę

Są już firmy, które działają na zasadzie obsługi eventów. Na przykład Feeder z Piastowa na swojej stronie internetowej, proponuje alternatywę dla tradycyjnego cateringu, czyli catering hotdogowy. Zainteresowane biuro czy przedsiębiorstwo płaci określoną sumę i w określonym dniu przyjeżdża estetyczny wózek, którego obsługa przygotowuje na oczach pracowników hot dogi lub grillowane kanapki.

- Moja firma działa od dwóch lat. Na start potrzebowałam ok. 30 tys. zł na jeden wózek. Teraz mamy trzy - mówi właścicielka Agnieszka Dobrochowska. Feeder chwali się, że jego klientami były już takie tuzy, jak: Dell, MTV, TVN i Polpharma.

Mobilna gastronomia ma już swoje własne targi, na których można nie tylko się zapromować, lecz odbyć szkolenia albo nawiązać kontakty biznesowe. Są to Food-to-Go (www.easyfairs.pl/ftg-chorzow2012). W tym roku miały już IV edycję.

@RY1@i02/2012/134/i02.2012.134.13000030i.802.jpg@RY2@

Anna Kłosowska

mf dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.