Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Przedsiębiorcy pytają, DGP odpowiada

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Prowadzę firmę reklamową. Zatrudniłam pracownika i chciałabym mieć pewność, że nie będzie on pracował równocześnie na rzecz innych firm. Co powinnam zrobić, aby skutecznie zakazać mu działania na rzecz konkurencji?

Kodeks pracy przewiduje, że w takiej sytuacji firma może zawrzeć z pracownikiem umowę o zakazie konkurencji. Taki kontrakt nie powinien jednak być częścią umowy o pracę i trzeba podpisać odrębną umowę. Kodeks pracy zastrzega, że wszelkie ustalenia ustne dotyczące zakazu są nieważne.

W umowie o zakazie konkurencji pracodawca może zobowiązać zatrudnionego do nieprowadzenia działalności konkurencyjnej oraz do niewykonywania pracy na rzecz podmiotów prowadzących taką działalność. Jeśli podwładny naruszy zakaz konkurencji i wyrządzi tym szkodę pracodawcy, można dochodzić od niego jej wyrównania na takich samych zasadach, jakie obowiązują w przypadku odpowiedzialności materialnej pracownika.

Umowę o zakazie konkurencji można zawrzeć także na okres po ustaniu zatrudnienia. Stosuje się ją względem osób mających dostęp do szczególnie ważnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić firmę na szkodę. W takiej jednak sytuacji w umowie należy obowiązkowo określić okres trwania zakazu konkurencji oraz wysokość odszkodowania, które za ten czas będzie trzeba wypłacać pracownikowi. Nie może być ono niższe niż 25 proc. wynagrodzenia otrzymanego przez niego w okresie zatrudnienia, przez czas odpowiadający długości trwania zakazu. Odszkodowanie można wypłacać w miesięcznych ratach. Jeśli jednak firma tego zaniecha, zakaz konkurencji nie będzie wiązał byłego zatrudnionego.

Karolina Topolska

Uruchomiłem możliwość kupna książek w mojej księgarni za pośrednictwem internetu. Niestety część osób po zakupie publikacji po kilku dniach (i zapewne po przeczytaniu) zwraca je. Czy mogę się tej praktyce przeciwstawić?

Zgodnie z art. 7 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, klient sklepu internetowego może w ciągu 10 dni od otrzymania towaru zwrócić go sprzedawcy. Nie musi przy tym podawać żadnego uzasadnienia. Przepis, który bardzo lubią konsumenci, niekoniecznie podoba się przedsiębiorcom.

Praktyka opisana przez czytelnika, choć marginalna, rzeczywiście występuje. Klienci wykorzystują okres 10 dni od odbioru książki na przeczytanie jej i zwrócenie, otrzymując z powrotem swoje pieniądze. Udaje się to, bo książki zazwyczaj nie są oryginalnie pakowane w folię, jak płyty DVD, Blu-ray czy CD, więc sprzedawcy trudno podnieść tu zarzut pozbawienia produktu fabrycznego opakowania, co czyniłoby zwrot niemożliwym. Jeśli więc książka nie jest zniszczona, przedsiębiorca musi ją przyjąć. Podejrzenia, że konsument w międzyczasie zdążył ją przeczytać, nie odgrywają tu żadnej roli.

Warto jednak pamiętać, że konsumentowi korzystającemu z prawa do oddania pełnowartościowego towaru należy się jedynie zwrot kosztów zakupu i wysyłki ze sklepu do klienta. Opłata na poczcie za przesyłkę produktu z powrotem do przedsiębiorcy to już obciążenie klienta.

Piotr Pieńkosz

Zamiast kupować czy leasingować, postanowiłem wynająć samochód. Czy czynsz za najem mogę zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów?

Organy podatkowe pozwalają zaliczyć do kosztów podatkowych wydatki związane z używaniem wynajmowanego samochodu, jednak jedynie do wysokości kilometrówki. Jeśli firma nie prowadzi ewidencji przebiegu pojazdu, to nie może zaliczyć wydatków do kosztów podatkowych. Organy podatkowe powołują się na art. 16 ust. 1 pkt 51 ustawy o CIT, zgodnie z którym, "do kosztów uzyskania przychodów nie zalicza się wydatków z tytułu kosztów używania samochodów osobowych niestanowiących składników majątku podatnika - w części przekraczającej kwotę wynikającą z pomnożenia liczby kilometrów faktycznego przebiegu pojazdu dla celów podatnika oraz stawki za jeden kilometr przebiegu". Podatnik - jak wynika z dalszej części przepisu - ma obowiązek prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu.

Ze stanowiskiem organów nie zgodził się np. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi. Orzekł on, że czynsz najmu samochodów nie mieści się w pojęciu kosztów eksploatacyjnych pojazdu, o których mowa w powyższym przepisie. Co więcej, wydatek na czynsz został poniesiony w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów. W rezultacie wydatek ten spółka może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Podatnicy, którzy mają wątpliwości co do kwalifikacji danego wydatku do kosztów podatkowych, mogą wystąpić o wydanie interpretacji indywidualnej do właściwego dyrektora izby skarbowej.

Łukasz Zalewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.