Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Jak skutecznie skoncentrować się na wprowadzanej zmianie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

T.S. Elliot powiedział kiedyś, że "największym problemem na ziemi jest to, że niektórzy ludzie chcą być ważni". Tę prawdę łatwo odnieść do projektu, który kiedyś prowadziliśmy lub prowadzimy obecnie. Może już po chwili zastanowienia zrozumiemy, na ile działania członków naszego zespołu były tylko próbą pokazania siebie czegoś, postawienia na swoim, a może nawet wywrócenia wszystkiego do góry nogami.

Postawa, którą można opisać: "jestem tutaj najważniejszy", bynajmniej nie budzi naszego entuzjazmu, co więcej, uznamy ją za naganną i dla każdego projektu szkodliwą. W twierdzeniu Elliota pobrzmiewa jednak refleksja nad niezmiennością ludzkiej natury. Skoro tacy jesteśmy, i to nie od dziś, to spróbujmy zmienić nasze wady w zalety. Tylko jak to zrobić?

Lubimy być ważni i doceniani, ale nie lubimy sytuacji stresujących, lecz paradoksalnie, kiedy nie czujemy presji, szybko się nudzimy. Popatrzmy więc na nasz projekt, który prowadzimy jak na przedsięwzięcie czy zmianę, przy której wszyscy będą się dobrze bawić, nie czując stresu, lecz motywację, z poczuciem, że każdy jest ważny. Wyobrażając sobie taki idylliczny obrazek, będziemy musieli uświadomić sobie, czym jest nasze przedsięwzięcie, dla kogo i jaką ma przynieść korzyść, jakich skutków się spodziewamy.

Przeanalizujmy zatem trzy aspekty projektu: ważność, zabawa i presja, które - jeśli nie stracimy ich z oczu - pozwolą nam utrzymać maksymalną koncentrację na projekcie.

Ważność i zaangażowanie

Weźmy jako przykład projekt wdrożenia nowego systemu informatycznego w firmie. W tej sytuacji zmiany musimy, zdecydować, czy chcemy aby projekt realizowany był przez osobę z zewnątrz, wybraną firmę informatyczną, czy ma być to nasz własny projekt, do którego przygotowaliśmy się organizacyjnie i w którym dopiero na końcu wybierzemy dostawcę systemu.

Jeżeli ustalimy, że to ma być nasz projekt, to musimy mieć świadomość, że nikt go za nas nie zrobi, owszem ktoś z zewnątrz może nam pomóc, ale to na nas spoczywa odpowiedzialność. Zadbajmy więc o to, by każda z osób, którą zaangażujmy w projekt, miała w nim udział od początku do końca, by jej głos był w projekcie ważny. Dlatego na tym etapie jeszcze przed wdrożeniem zbudujmy zespół świadomy swojej roli i wyznaczonych mu celów.

Twórcza zabawa

W XXI wieku zaczęto dostrzegać w projektach coś więcej niż tylko balansowanie pomiędzy czasem, zakresem i budżetem; zaczęto podkreślać rolę ludzi. Projekty nie realizują się same, tworzą je osoby, które podchodzą do nich z pasją, realizują swoje wizje i oczekiwania.

Czy pracując nad projektem, można się bawić? Pewnie, że tak! Przecież każdy projekt to twórcze, niepowtarzalne działanie. Możemy spojrzeć na niego, jak na budowlę, którą składamy z klocków, łamigłówkę, zadanie matematyczne z kilkoma niewiadomymi, czy wyprawę po złote runo. Nie mamy chyba wątpliwości, że zespół NASA, wysyłając człowieka na Księżyc, musiał mieć przy tym nie lada frajdę. Czemu więc w naszym projekcie mielibyśmy sobie tego odmawiać?

Presja zmian

Ostatni aspekt jest pochodną dwóch pierwszych założeń. Jeżeli to my prowadzimy projekt, a przy tym mamy świetną zabawę, to czy możemy czuć stres i presję związaną ze zmianą? Oczywiście, że tak. Przecież tego właśnie chcemy. Wszak adrenalina nakręca ludzi i biznes.

@RY1@i02/2013/087/i02.2013.087.13000020d.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2013/087/i02.2013.087.13000020d.804.jpg@RY2@

Michał Wróblewski, dyrektor działu realizacji kontraktów w UNIT4 TETA SA

Michał Wróblewski

dyrektor działu realizacji kontraktów w UNIT4 TETA SA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.