Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Obniżkę opłaty interchange niekiedy trzeba wynegocjować

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Przedsiębiorcy, którzy nie zadbają o zmianę umów, mogą nie odczuć spadku kosztów obsługi transakcji kartami płatniczymi

@RY1@i02/2014/096/i02.2014.096.21500030a.802.jpg@RY2@

Walka o obniżkę opłaty interchange, czyli prowizji odprowadzanej przez właścicieli sklepów do banków od każdej transakcji kartą płatniczą, trwała w Polsce kilka lat, ale zakończyła się sukcesem. Opłata ta jest najważniejszym składnikiem kosztów związanych z obsługą płatności kartami. Obecnie wynosi średnio 1,2-1,3 proc. i jest jedną z głównych przyczyn tego, że nasycenie naszego rynku terminalami do przyjmowania kart należy do najniższych w Unii Europejskiej.

Długo oczekiwana ustawa obniżająca interchange do poziomu 0,5 proc. zaczęła obowiązywać 1 stycznia tego roku, zawarto w niej jednak sześciomiesięczny okres przejściowy. Trwają prawne spory, czy odnosi się on do wszystkich umów między operatorami terminali a sklepami, czy tylko do kontraktów obowiązujących w momencie wejścia w życie nowych przepisów. Jedno jest pewne: od 1 lipca wszyscy przedsiębiorcy mają prawo płacić mniej za obsługę kart. Organizacje płatnicze, takie jak MasterCard i Visa, już ogłosiły nowe cenniki, z których wynika, że za kilka tygodni interchange zostanie obniżona do 0,5 proc.

Bierność - niewskazana

Nie oznacza to jednak, że wszyscy właściciele sklepów automatycznie będą płacić mniej za obsługę kart. Wszystko zależy od kształtu umów, jakie wcześniej podpisali z agentami rozliczeniowymi, czyli operatorami terminali. To za pośrednictwem tych podmiotów prowizja interchange trafia do banków - wydawców kart.

Jednak to nie całość kosztów związanych z obsługą kart. Za swoje usługi opłatę pobierają również agenci rozliczeniowi. Ich wynagrodzenie to marża, która wraz z interchange oraz kilkoma innymi drobnymi prowizjami na rzecz organizacji płatniczych tworzy tzw. opłatę akceptanta. Dziś wynosi ona średnio 1,6 proc. Są jednak detaliści, którzy płacą nawet dwa razy więcej.

I tu zaczyna się problem, ponieważ większość właścicieli niewielkich sklepów i zakładów usługowych w umowie z agentem rozliczeniowym ma zapisaną tylko opłatę akceptanta. W ich przypadku nawet określona w ustawie zmiana stawek interchange niczego nie zmienia. Co powinni zatem zrobić przedsiębiorcy mający takie umowy, aby doprowadzić do obniżki kosztów związanych z obsługą kart? Wyjścia są dwa: albo muszą podpisać nowe kontrakty z agentem rozliczeniowym, albo aneksować te umowy, które mają.

Zmienić dostawcę

Pojawia się jednak pytanie, co zrobić, kiedy mimo prób negocjacji - agent rozliczeniowy nie zechce obniżyć prowizji. Specjaliści radzą, by w takich przypadkach nie wahać się i zagrozić całkowitym zerwaniem współpracy z dostawcą terminali. W większości przypadków powinno to skłonić go do zaproponowania nowych atrakcyjnych stawek. Jeżeli natomiast nie przyniesie to skutku, warto zwrócić się z prośbą o przygotowanie oferty do konkurencyjnego agenta rozliczeniowego. Zwłaszcza że w większości umów między agentami i akceptantami nie ma zapisanych kar za zerwanie. Tego rodzaju paragrafy występować mogą jedynie w sytuacji, gdy agent wydzierżawił terminal na preferencyjnych warunkach, co wyraźnie powinno być określone w umowie.

Obecnie na polskim rynku działa kilkanaście podmiotów dostarczających terminale płatnicze. Ze znalezieniem nowego usługodawcy nie powinno więc być problemu.

Kontrakt z przyszłością

Wszystkim aktualnym i potencjalnym akceptantom eksperci radzą, by nowe umowy zawierane z agentami rozliczeniowymi były oparte o tzw. schemat interchange plus. W takiej sytuacji w kontrakcie wyszczególniona zostanie wysokość interchange, pozostałych opłat na rzecz organizacji płatniczych oraz marża agenta. Wysokość opłaty akceptanta zapisana w taki sposób pozwoli na automatyczne obniżenie kosztów obsługi transakcji bezgotówkowych w przyszłości, gdy prowizja interchange zostanie obniżona ponownie.

A to jest już przesądzone. W Komisji Europejskiej trwają prace nad rozporządzeniem, które ma obniżyć tę opłatę we wszystkich krajach Unii Europejskiej do poziomu 0,2 proc. dla kart debetowych i 0,3 proc. - dla kredytowych. Gdy do tego dojdzie, a to perspektywa najbliższych dwóch lat, koszty obsługi kart spadną - już bez konieczności ponownego aneksowania umowy. Dodatkowo nawet jeżeli prace w Brukseli opóźnią się albo zostaną z jakiegoś powodu przerwane - to i tak dalszy spadek interchange jest nieunikniony. Visa już zapowiedziała, że zamierza redukować wysokość tej opłaty niezależnie od decyzji urzędników z KE.

Większa przejrzystość

Oczywiście po stronie agentów rozliczeniowych może pojawić się chęć zwiększenia przychodów i odwleczenia w czasie redukcji kosztów obsługi transakcji kartami dla właścicieli sklepów i punktów usługowych: mogą zwiększyć swoją marżę, tłumacząc, że choć spadła interchange, to wzrosły pozostałe prowizje na rzecz organizacji płatniczych.

Jednak i tu ustawodawca wyposażył detalistów w potężny oręż do walki z nieuczciwymi firmami. Każdy z nich ma prawo zażądać od swojego dostawcy terminala (a ten nie ma prawa odmówić) przedstawienia wykazu, jaka część prowizji akceptanta trafia do banku, jaka do organizacji płatniczej, a jaka zostaje u agenta jako jego zysk. Dzięki temu łatwo można będzie porównać ofertę danego agenta rozliczeniowego z propozycjami konkurentów i wybrać najatrakcyjniejszą.

Terminal może być tańszy

Zmienna prowizja zależna od wartości transakcji to niejedyny koszt związany z obsługą kart. Drugim ważnym składnikiem pozostaje koszt dzierżawy terminala. W zależności od rodzaju urządzenia, marki oraz funkcjonalności wynosi on od 50 do ponad 100 zł miesięcznie. Dla wielu przedsiębiorców to nie zmienna prowizja, ale właśnie wydatek na terminal jest podstawową barierą na drodze do rozpoczęcia przyjmowania od klientów płatności kartami. Na szczęście i w tym zakresie w ostatnich miesiącach dużo się zmieniło. Na rynku pojawiło się kilka podmiotów, które dostarczają tzw. mPosy. To niewielkie terminale współpracujące ze smartfonami oraz tabletami. Przeznaczone są dla tych akceptantów, którzy transakcje kartami przyjmują sporadycznie. Klasycznym przykładem podmiotów, które mogą być zainteresowane korzystaniem z mPosów, są rzemieślnicy, np. hydraulicy czy ślusarze.

Firmy dostarczające takie urządzenia zazwyczaj nie pobierają stałej prowizji z tytułu dzierżawy maszyny. Użytkownik ponosi jedynie opłatę wyrażoną procentowo i uzależnioną od wartości transakcji. Tego rodzaju prowizja jest zwykle wyższa od pobieranej od firm korzystających z tradycyjnego terminala stacjonarnego; wynosi 3-4 proc. W przypadku jednak firm, które sporadycznie przyjmują od swoich klientów płatności kartami, taka formuła współpracy z agentem rozliczeniowym może być opłacalna właśnie ze względu na brak kosztów stałych. Ponadto organizacje płatnicze zamierzają dopłacać do sprzedaży mPosów, co powinno obniżyć koszty związane z ich użytkowaniem. MasterCard już ogłosił taki program. Nieoficjalnie mówi się, że podobne plany ma również Visa.

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.