Łap złodzieja i zaoszczędź
Małe sklepy i magazyny to miejsca, w których liczba kradzieży cały czas rośnie. Tymczasem zabezpieczenie tych obiektów nie jest drogie. Fachowcy twierdzą, że wystarczy kilka tysięcy złotych
O ile przestępczość w centrach handlowych z każdym rokiem spada, to w małych sklepach czy magazynach sytuacja jest odwrotna. Więcej jest zwykłych kradzieży i z włamaniem. Tylko w ostatnim roku w małych placówkach handlowych tych ostatnich dokonano o ponad 12 proc. więcej (6,3 tys.), a pierwszych - o ponad 9 proc. więcej (17,3 tys.) - wynika z danych Komendy Głównej Policji zebranych dla DGP. Niewiele lepiej sytuacja wygląda w magazynach. Funkcjonariusze zauważają, że małe sklepy oraz magazyny to też miejsca, w których coraz częściej dochodzi do rozbojów, wymuszeń czy bójek. I podkreślają, że podobna sytuacja ma miejsce w zakładach usługowych oraz hotelach i zajazdach.
Eksperci twierdzą, że poprawa bezpieczeństwa w galeriach to w dużej mierze zasługa działań MSWiA i większej liczby policjantów obecnych w miejscach publicznych. Po ataku nożownika w galerii w Stalowej Woli Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji, zwrócił się do komendanta głównego policji, aby wraz z właścicielami centrów handlowych przeprowadzona została weryfikacja firm ochroniarskich. - Chodzi o sprawdzenie, czy ich pracownicy zachowują się w sposób właściwy, czyli nie unikają nałożonych na nich obowiązków - tłumaczy przedstawiciel wydziału prasowego MSWiA.
Wynajęcie agencji ochrony to jednak za mało, by w pełni zabezpieczyć placówki przed stratami, zwłaszcza tymi wynikającymi z kradzieży. Szczególnie że jak zauważają eksperci Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, tylko w połowie są one udziałem klientów. Za ponad jedną trzecią z nich odpowiadają pracownicy, a za ok. 10-15 proc. dostawcy.
Towar pod kontrolą
Elektroniczne systemy antykradzieżowe jak na razie są popularne w sieciach handlowych oraz markowych sklepach. Właściciele małych placówek, zwłaszcza tych położonych w niewielkich miejscowościach i na wsiach, często wolą zaoszczędzić, wychodząc z założenia, że dobre relacje z klientami oraz pracownikami uchronią ich przed stratami.
Zabezpieczenia stają się jednak cenowo coraz bardziej dostępne. W przypadku małego sklepu wydatek na bramki detekcyjne, etykiety i klipsy zabezpieczające oraz ich montaż zamknie się w kwocie 4 tys. zł. - W zamian, jak pokazują różnego rodzaju badania - straty zmniejszają się średnio o połowę. Średnio, bo są placówki, w których można je wyeliminować nawet w 70 proc. - komentuje Jerzy Biernacki, dyrektor handlowy w firmie Complex System. - Montaż bramek antykradzieżowych działa prewencyjnie, co wpływa także na zmniejszenie liczby podejmowanych prób kradzieży - mówi inny z naszych rozmówców z firmy Skynet Polska.
Szacuje się, że rocznie statystyczny mały sklep traci z powodu kradzieży do 10 tys. zł. Zatem instalacja nawet bardziej złożonego i droższego systemu powinna zwrócić się przynajmniej w ciągu dwóch lat, a trwałość takich rozwiązań oceniana jest przynajmniej na 8-10 lat.
Bramka na miarę potrzeb
Skuteczność oczywiście w dużej mierze zależy od tego, czy system został prawidłowo dobrany do sklepu oraz zainstalowany. Na rynku dostępne są rozwiązania działające w oparciu o trzy technologie: radiową, elektromagnetyczną i akustyczno-magnetyczną. Dwie pierwsze są najtańsze. Z tym, że w technologii bramki trzeba ustawiać gęściej niż w elektromagnetycznej. Zaletą tej drugiej technologii jest jednak to, że metki służące do zabezpieczenia towaru są najmniejsze i najbardziej płaskie, przez to mają najszersze zastosowanie. Można ich używać zarówno do artykułów spożywczych, np. do masła, które, jak podkreślają właściciele sklepów, stało się w ostatnich tygodniach towarem chodliwym wśród złodziei, jak i kosmetyków, których opakowania mają różne wymyślne formy.
- W technologii radiowej etykiety zabezpieczające są wypukłe, przez co każde ich zagięcie może spowodować zniszczenie. Podobnie jest przy technologii akustyczno-magnetycznej, która jest również najdroższą dostępną na rynku. Jej zaletą jest natomiast możliwość wykorzystania przy zabezpieczaniu artykułów metalowych. Wyróżnia się też największym polem wykrywalności kradzieży oraz najmniejszym zużyciem prądu, co będzie miało znaczenie dla wysokości rachunków - tłumaczy przedstawiciel handlowy Skynet Polska.
Przy doborze systemu bardzo ważna jest wielkość drzwi wejściowych. Jeśli są duże, lepiej sprawdzi się system z szerokim polem działania. Wówczas wystarczy zainstalować mniej bramek. Istotna jest też powierzchnia sklepu. - Z reguły jest tak, że przy bramkach o dużym zasięgu zabezpieczony towar musi stać w odpowiedniej odległości od nich, by nie zakłócał pracy systemu. Dlatego też takie bramki lepiej sprawdzają się w dużych marketach. Do mniejszych polecamy te o mniejszym zasięgu - tłumaczy Jerzy Biernacki. Wiele bramek o dużym zasięgu można jednak tak zestroić, by regały z produktami mogły stać niemal w bezpośrednim ich sąsiedztwie.
Ważna jest szerokość bramek antykradzieżowych i ich wygląd. W sklepach o małej powierzchni z pewnością sprawdzą się te węższe. Średnia szerokość bramki to 40-50 cm. Na rynku można jednak już znaleźć takie o szerokości 15 cm, do tego wykonane z przeźroczystego pleksi. Takie sprawdzą się np. w hotelach czy motelach, które z kolei walczą z kradzieżami ręczników i szlafroków (etykiety zabezpieczające, które można wszyć w ręcznik lub szlafrok, kosztują po ok. 1 zł za sztukę, jak deklarują producenci, są odporne na pranie i suszenie w wysokich temperaturach). Dostępne są już też bramki antykradzieżowe instalowane pod podłogą. Ich koszt na razie jednak jest bardzo wysoki.
Mieć sklep na oku
Systemy antykradzieżowe, nawet te najdroższe, nie zabezpieczą jednak sklepu przed nieuczciwymi pracownikami, zwłaszcza że kradzieże są popełniane w porozumieniu z osobami z zewnątrz, które udają klientów. Wkładają do koszyka kosztowne produkty, za które płacą przy kasie niewielką tylko cenę, bo np. zamiast kawy na paragon jest nabijany baton za 1 zł. Takie kradzieże można wyeliminować, instalując na kasie system rejestracji sprzedaży, który współpracuje z kamerami. - Dzięki temu można monitorować na bieżąco to, co dzieje się przy kasach, co jest również bardzo przydatne przy ewentualnych reklamacjach - tłumaczy Jerzy Biernacki.
Koszt oprogramowania to ok. 1,5 tys. zł. Do tego dochodzi wydatek rzędu 200-300 zł na kamerę (powinno ich być więcej w zależności od powierzchni placówki), 400-600 zł na zakup rejestratora, który stanie na zapleczu, oraz 700 zł na montaż. - Większość z dostępnych tego rodzaju systemów można już obsługiwać zdalnie, czyli z poziomu smartfona, czy tabletu. To pozwala kontrolować sklep także podczas urlopu - dodaje ekspert Skynet Polska.
System nadzoru wizyjnego jest też polecany do zabezpieczania magazynów. Pozwala obserwować i rejestrować wszystko, co się dzieje i odtwarzać, gdy zostaną ujawnione braki podczas inwentaryzacji.
Oprócz tego eksperci doradzają wdrożenie ochrony fizycznej, dzięki której będą kontrolowane wnoszone i wynoszone z magazynu towary, oraz zamknięcie w wydzielonym pomieszczeniu najbardziej kosztownych produktów, do których dostęp będą mieli tylko wybrani pracownicy.
Poleca się też instalację systemów sygnalizacji włamania i kradzieży. Włączają one alarm po bezprawnym otwarciu drzwi czy włączeniu się systemów sygnalizacji kradzieży i nakierowują kamerę na miejsce, gdzie zostało wykryte zdarzenie. W dużych magazynach konieczny jest system kontroli dostępu, który przekazuje informacje o próbie nieautoryzowanego wejścia od określonej części obiektu. Eksperci podkreślają, że takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić na pracownikach ochrony, o których coraz trudniej i są coraz drożsi.
@RY1@i02/2017/230/i02.2017.230.130000100.801(c).jpg@RY2@
Liczba stwierdzonych przestępstw
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu