Auto na lata? Zapomnijcie o tym!Jestem po lekturze historii człowieka z Zielonej Góry, który w 1991 r. kupił toyotę carinę i do dzisiaj przejechał nią milion kilometrów. Twierdzi, że w tym czasie ani razu nie miał awarii w trasie, a sprzęgło, wahacze, amortyzatory i tłumik w aucie są oryginalne, tzn. pamiętają Japonię z czasów, gdy Lech Wałęsa obiecywał, że nią będziemy. Przyznacie, że brzmi to nieprawdopodobnie. I jest absolutnie nieosiągalne dla współczesnych samochodów, które nierzadko już przy przebiegu 100 tys. km zaczynają przygotowywać się do spoczęcia w motoryzacyjnym grobie: ich silnik łapie astmę, turbosprężarka – anginę, na tłumiku pojawiają się hemoroidy, a całe wnętrze atakuje łuszczyca.Łukasz Bąk•20 marca 2014
Sztuka stworzona przez informatykówZdecydowanie najmniej przyjemną częścią mojego hobby polegającego na testowaniu samochodów jest tankowanie. Do wizyty na stacji nie jest w stanie zmusić mnie nawet świecąca się kontrolka rezerwy paliwa. Ani komputer pokładowy twierdzący, że na tym, co zostało mi w baku, przejadę najwyżej sto metrów. Wiem, że w rzeczywistości w zbiorniku jest jeszcze tyle oktanów, że w poniedziałek po południu dowiozą mnie z pracy do oddalonego o 37 km domu. A także następnego dnia rano z domu do pracy. I niewykluczone, że powtórzę ten wyczyn również w środę.Łukasz Bąk•27 lutego 2014
Dłużej, mocniej, gorzejKilka tygodni temu niegrzecznie potraktowałem Porsche Panamerę S E-Hybrid. Stwierdziłem, że jest ospała i że znam przynajmniej miliard innych sposobów na spożytkowanie 700 tys. zł. A w puencie orzekłem, że posiadając to auto, nie będziecie mogli się pochwalić, że jeździcie porsche, tylko co najwyżej że wozi was porsche.Łukasz Bąk•13 lutego 2014