Miało być mniej formalności. Będzie i JEDZ, i stos dokumentów
28 lipca 2016 r. weszła w życie mała nowelizacja prawa zamówień publicznych
(Dz.U. poz. 1020). Wdrożyła ona unijne dyrektywy
2014/24/UE i 2014/25/UE z zakresu zamówień
publicznych. Zamysłem unijnego prawodawcy było
uproszczenie i uelastycznienie procedur przetargowych.
Miało to przynieść korzyści
zamawiającym i wykonawcom, szczególnie małym i
średnim przedsiębiorcom. Jednym z filarów
uproszczeń ma być jednolity europejski dokument
zamówienia, czyli JEDZ. To formularz, który wykonawca
ubiegający się o zamówienie publiczne
składa wraz z ofertą lub wraz z wnioskiem o
dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Miał
zastąpić stos różnych dokumentów i
uwolnić przedsiębiorców od uciążliwych
obowiązków. Niestety wiele wskazuje, że tak
się nie stanie: idea unijnego zamysłu została
wypaczona. Przepisy unijnej dyrektywy mówią jedno, a
polska ustawa drugie. Mimo wprowadzenia uproszczonego
formularza dla startujących w przetargu wygląda na
to, że w praktyce niewiele się zmieni. Nadal trzeba
będzie zawczasu przygotować stos dokumentów,
pojawia się też wiele wątpliwości.
Wskazujemy wybrane kontrowersje związane z JEDZ.