Sierant: Nasze małe luzowanie
To było tak. Zbliżały się święta, więc postanowiliśmy
podsumować kończący się rok. Tradycyjnie spotkać się gdzieś na Nowym
Mieście, tradycyjnie zjeść śledzia. Wszystko przebiegało, jak
chcieliśmy, bardzo tradycyjnie. Do momentu, kiedy zostaliśmy w
restauracji sami i trzeba było uregulować rachunek. Że byliśmy ostatnimi
gośćmi, to też była tradycja. Nowe pojawiło się przy płaceniu. Kelner
oświadczył, że nie przyjmuje kart kredytowych, tylko gotówkę.