Maciej Prus udanie ożywia "Madame de Sade" w Teatrze Narodowym
TEATR | Maciej Prus zamyka bohaterki
„Madame de Sade” w gorsecie formy, wiedząc,
że to jedyna droga, by strzepnąć kurz czasu ze
sztuki Yukio Mishimy. Wiedział, że
„Madame de Sade” nie da się zagrać tak,
jak napisał ją autor. Nie można ocalić
wszystkich słów, nie da się nie
przeciąć kwiecistych, czasem niemiłosiernie
długich fraz, ukrywających często sedno emocji
postaci. Trzeba dość radykalnych skrótów,
bo dzisiaj styl Mishimy i jego język dobrze oddany w
tłumaczeniu Stanisława Janickiego i Yukio Kudo
należą do przeszłości. Inaczej
rozmawiamy, inaczej oddajemy uczucia, naturalna kolej rzeczy.