"Hel" w kinach: Twórcy mierzyli wysoko, a wyszła komedia
W KINACH | Jeżeli film pod tytułem „Hel” zaczyna się czytaną z offu
sentencją: „Morze to morze, a stary człowiek to
stary człowiek”, możemy się
spodziewać wszystkiego, co najgorsze. Obietnice
spełniają się z nawiązką.
„Hel” Katarzyny Priwieziencew i Pawła
Tarasiewicza jest propozycją do tego stopnia
nieporadną, że aż wzruszającą.
Debiutujący twórcy mierzyli wysoko – jak
podejrzewam, ich film miał być mariażem horroru,
thrillera i moralitetu. Nie zaplanowali jedynie komedii,
tymczasem wyszło zabawnie.