Żółciak: Lubimy te piosenki, które znamy
Na nadchodzące wybory samorządowe
PiS, wbrew pozorom, nie przygotował politycznej bomby. Nie padła
deklaracja, że rząd podzieli się z gminami coraz większymi wpływami z
VAT. Nie było zapowiedzi zmian w oświacie (a to ona od lat jest piętą
Achillesową naszej samorządności) ani rewolucyjnego podziału kompetencji
na linii rząd – samorząd. Nie tknięto tematów kontrowersyjnych, jak
możliwość finansowania in vitro z budżetów lokalnych. Powiedzmy wprost –
PiS raczej nie ma samorządu w swoim politycznym DNA, podobnie jak kilku
jego konkurentów. Przez większą część konwencji było mało samorządowo.
Przypominano sukcesy w polityce centralnej, zwracano uwagę na „ataki
zewnętrznych i wewnętrznych lobby”, zapewniano o niełamaniu konstytucji.
Mało samorządności wykazywali też w wystąpieniach kluczowi kandydaci
Zjednoczonej Prawicy na prezydentów miast.