Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wybory w USA

08 listopada 2016

Niedziński: Doceń prezydenta swego. Możesz mieć gorszego

Niedziński: Doceń prezydenta swego. Możesz mieć gorszego

Odchodzących polityków krytykować jest łatwo, bo sytuacje, gdy ktoś przerósł pokładane w nim oczekiwania, są rzadkie. Za to zawsze można się przyczepić, że czegoś nie zrealizował, coś się nie udało, miało być lepiej. Prezydenturę Baracka Obamy też łatwo krytykować. Nie chodzi tylko o to, że nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje – które akurat w jego przypadku były ogromne. Powodów do krytyki jest naprawdę wiele. Bo naiwnie wierzył w dobre intencje Rosji i zaproponował jej reset wzajemnych stosunków. Bo amerykańskie służby nie dostrzegły na czas zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego. Bo jedyne supermocarstwo przez ostatnie osiem lat tylko się przyglądało, jak Pax Americana zmienia się w świat wielobiegunowy i nic nie potrafi zrobić z przeprowadzanymi w Syrii zbrodniami wojennymi. Bo po ośmiu latach rządów pierwszego w historii czarnoskórego prezydenta stosunki rasowe w USA są najgorsze od prawie pół wieku. Bo przeświadczenie sporej części Amerykanów, że wcale nie odczuwają efektów wzrostu gospodarczego, nie wzięło się z niczego. Bo Amerykanie są dziś bardziej podzieleni na wrogie obozy niż kiedykolwiek w ostatnim półwieczu, a zaufanie do całego systemu politycznego jest na rekordowo niskim poziomie. Nie mówiąc już o nieszczęsnym pokojowym Noblu z 2009 r., który okazał się jedną z najbardziej nietrafionych w dziejach tej nagrody, bo na to, że zostanie nim uhonorowany „na zachętę”, nie miał przecież wpływu. I tak dalej, i tak dalej. Łatwo więc obronić tezę, że mimo pojedynczych sukcesów, jak reforma systemu opieki zdrowotnej, normalizacja stosunków z Kubą oraz Iranem – choć na ocenę tego ostatniego jeszcze za wcześnie – rządy 44. prezydenta okazały się rozczarowaniem, a może nawet jednymi ze słabszych w historii.
Bartłomiej Niedziński
08 listopada 2016

07 listopada 2016