Każdy pomysł obrony nieba ma sens. Dopóki nie zawracamy kijem Wisły, Narwi i Pilicy
Wejście w europejski projekt obrony powietrznej, o którym mówi Donald Tusk, nie rodzi pytań jedynie o jakość ochrony nieba (czym strzelamy do rosyjskich pocisków?). To przede wszystkim kwestia tego, kto konkretnie będzie podejmował decyzje, gdy pociski europejskiej tarczy trzeba będzie odpalić. I jak ten ktoś będzie definiował zagrożenie?