Klinger: Jak nie zostałam zwolenniczką dobrowolności szczepień
Swego czasu zachodziłam w głowę, jak
można być tak – nie boję się użyć tego słowa – głupim, żeby wierzyć, że
szczepienia są szkodliwe. Aż rok temu natrafiłam w telewizji na
wciągający dokument „Wyszczepieni”. Wystąpiły w nim utytułowane osoby,
naukowcy, prezentowano statystyki, były dowody na ukrywanie przez
amerykański instytut odpowiadający za zbieranie danych epidemiologicznych ryzyka, że jedno ze szczepień wpływa na rozwój autyzmu.