Nieistniejące wnioski dowodowe, czyli nowa pułapka na pełnomocników [OPINIA]
Skrajny formalizm był cechą procesów archaicznych. W najstarszym procesie rzymskim powód musiał wyrecytować przed urzędnikiem odpowiednią formułkę (legis actio). Jakikolwiek błąd skutkował przegraną, bez względu na słuszność żądania. Z czasem zrozumiano, że nadmierny formalizm krępuje proces i utrudnia dotarcie do prawdy. W Polsce już przed wojną przyjmowano, że rację bytu mają tylko takie formalności, które są niezbędne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.