Jabłka na wariackich papierach. Czyli jak handel wygrał z polityką
Polska jest największym producentem
jabłek w Europie. Przez lata nie było
problemów z ich eksportem. Wschód
wchłaniał każdą ilość
owoców. Po aneksji Krymu i zamrożeniu
stosunków polsko-rosyjskich w 2014 r. wydawało
się, że cały sektor upadnie. Na
sadowników padł strach. Po trzech latach okazuje
się, że mimo animozji politycznych handel się
odrodził. Do poziomów niemal sprzed aneksji
ukraińskiego półwyspu. Polakom co prawda nie
udało się znaleźć nowych rynków.
Jednak zarówno nasi eksporterzy, jak i rosyjscy odbiorcy
zaakceptowali pewną fikcję: każdy wie, że
jabłka na „białoruskich papierach”
są polskie. Handel po prostu wyprzedził
politykę.